piątek, 20 lipca 2012

Streszczenie - Stephen Biddle "Military Power: Explaining Victory and Defeat in Modern Battle"

Proporcje sił w konflikcie klasycznym

Natrafiłem na tę książkę gdy poszukiwałem informacji na temat proporcji sił niezbędnych dla obrońcy by powstrzymać agresora. Słyszałem o proporcji 3:1, ale nie byłem pewien czy jest ona wystarczająca do obrony czy do ataku, nie wiedziałem czy jest mądrością ludową czy może powstała lub chociaż została zweryfikowana naukowo, czy dotyczy sytuacji taktycznych, czy teatru działań, a w końcu pobieżna analiza konfliktów zbrojnych ostatnich 50 lat i II Wojny Światowej wskazywała mi, że zwycięzca, na poziomie teatru działań, prawie nigdy takiej przewagi nie posiadał.

Z recenzji jakie przeczytałem wynikało, że to najnowsza, kompleksowa i bardzo pozytywnie oceniana przez ekspertów i szerokie kręgi odbiorców pozycja.

Przede wszystkim dowiedziałem się, że temat który książka porusza jest zasadniczym elementem nauki o politycznych stosunkach międzynarodowych[s.2]. Politycy oczekują od doradców odpowiedzi na pytania: czy pokonamy przeciwnika, w co należy więcej inwestować by go pokonać: w ilość czy jakość, obronę czy atak, technologię czy szkolenie. Ale do podjęcia rozsądnych decyzji potrzebują klarownych zależności, a tych dotychczas brakowało[s. 19].

Oczywistym jest że o wyniku bitwy, operacji czy wojny decydują nie tylko czynniki materialne (ilościowe i jakościowe) ale również niematerialne. To podobno pierwsza książka, gdzie zostało opisane jak oba w/w rodzaje czynników wpływają na wynik starcia[s. ix]. Jej analiza dotyczy średnio i bardzo intensywnych konfliktów lądowych (w tym w konfliktach o małej proporcji sił do terenu, poniżej dywizji na 30 km), a trzema głównymi kryteriami osiągnięcia sukcesu są [s.6]:
  • zniszczenie wrogich wojsk przy jak najmniejszych własnych stratach
  • zajęcie i utrzymanie terytorium
  • czas niezbędny do realizacji
Książka opisuje teorię wyjaśniającą w/w czynniki konfliktu i interakcje między nimi. Autor skupił się na konfliktach "klasycznych" jako najkosztowniejszych oraz ponieważ są one głównym celem istnienia sił zbrojnych. Konflikty takie wcale nie przestały istnieć. Politycznie, bo choć dzisiejsze wojny nie są prowadzone by zajmować terytoria, są prowadzone by zmieniać władzę. Historycznie, bo np. pierwszy okres wojny w Afganistanie (do marca 2002, włącznie z Operacją Anakonda), czyli gdy Sojusz Północny bił się z talibami też jest takiego rodzaju konfliktem.

Nowoczesne użycie siły

Zdaniem autora, od 1900 roku ten sam czynnik decyduje o wyniku. Jest nim sposób użycia siły (pozostałe, ważne, ale o mniejszym znaczeniu to przewaga ilościowa i technologiczna). W związku z rosnącą śmiertelnością broni konieczne wtedy stało się zmniejszenie ekspozycji własnych sił na ogień przeciwnika, poprzez:
  • na poziomie taktycznym:
    • ukrycie,
    • osłonę (np. terenową),
    • rozproszenie, 
    • samodzielne manewry małych jednostek (w tym utrzymanie szyku i atak bezpośrednio z marszu do 20 km [s. 141]), 
    • przygniatający chwilowy ogień (nie musi ograniczać zdolności manewru przeciwnika, musi ograniczać znacząco możliwość prowadzenia ognia, podobno wymaga 10 razy mniej pocisków artyleryjskich niż ogień niszczący [s.37]), 
    • integracja rodzajów wojsk, 
    a w obronie dodatkowo:
    • ruchliwość, 
    • możliwość prowadzenia krzyżowego ognia [s.44], 
    • zdolność do kontrataku [s. 105], 
    • rozpoznanie ataku [s.138];
  • na poziomie operacyjnym:
    • miejscową koncentrację (ale nie można z nią przesadzić, by nie ograniczyć zdolności manewru połączonych jednostek [s.121]),
    • głębokość przygotowanej obrony (nawet o małej gęstości obrońców, gdyż nawet mała grupa obrońców przy śmiertelności obecnych broni, mając krzyżowe pole ostrzału, znacząco opóźnia przeciwnika, a czym dalej jest on od linii startu tym bardziej działa niezgodnie z planem - to opóźnianie by przygotować kontratak jest kluczem do obrony na poziomie operacyjnym [s. 60]), 
    • wielkość rezerwy, 
    • zdolność do kontrataku [s. 46-8],
    • zaskoczenie i podstęp [s. 64].
Zrealizowanie nowoczesnej obrony oznacza na poziomie operacyjnym dużo głębię działania (70-120 km na dywizję, 150 km na teatrze działań) i min. 40% udział rezerwy. Na poziomie taktycznym wymaga zakamuflowanych (w tym przed rozpoznaniem powietrznym) i dobrze atakiem powierzchniowym miejsc obrony (choć chyba można by też użyć rozproszenia utrudniającego znalezienie jednostek z powietrza), nieregularnie rozmieszczonych, z przeszkodami (rowy, nasypy, ukryte pola minowe, etc.) z ich osłoną przed działaniem saperów. [s. 137] Ukrycie, osłona, rozproszenie będą wymagały opuszczania dróg i do tego musi być przygotowany sprzęt. W obronie należy nie walczyć do upadłego o swoją pozycję, ale walczyć wystarczająco długo by chwilowo zatrzymać przeciwnika, skierować na niego ogień i wycofać się.[s.45]

Kto wcieli w życie w/w zasady nowoczesnej sztuki wojennej (ang. modern warfare) zminimalizuje szansę zostania pokonanym, nawet przez nowoczesne środki bojowe. Komu się to nie uda - zostanie rozbity w puch.

Dlaczego tak trudno ją wdrożyć

Realizacja w/w zasad nie jest łatwa i wymaga bolesnych decyzji politycznych i społecznych [s. 3]. Do politycznych należy przede wszystkim gotowość do oddania terenu by odzyskać go w kontrataku, szczególnie że armia przygotowująca się do kontrataku musi mieć doktrynę ofensywną (co również jest politycznie niepoprawne, tak polityce wewnętrznej, jak i w stosunkach międzynarodowych). Samodzielne manewry małych jednostek i połączone rodzaje wojsk na poziomie taktycznym wymagają bardzo wysokiej inicjatywy od oficerów niższych szczebli, co może prowadzić do wojskowych puczy (lub przynajmniej wpływu wojska na politykę). Może być również nieakceptowalne ze względu na konflikty narodowościowe, rasowe czy religijne wśród żołnierzy.

Ale przede wszystkim zastosowanie w/w wymaga długiego szkolenia. Żołnierze muszą być silnie umotywowani osobiście, bo rozproszonych nie wzmocni poczucie grupy. Oficerowie muszą skoordynować działania różnych rodzajów wojsk. Artyleria musi bardzo szybko uruchamiać i przerywać ogień, kierujący ogniem muszą go właściwie naprowadzać. Małe pododdziały muszą umieć używać terenu. A wszystko to musi razem działać pomimo niespodzianek przyszykowanych przez przeciwnika.[s. 38]. W obronie ze względu na głębokość i rezerwy pierwsza linia jest słaba, narażona na izolację, co wpływa bardzo źle na morale, a wykonanie manewru oderwania w trakcie walki jest jednym z trudniejszych (gdyż w nowoczesnej wojnie najniebezpieczniejsze jest wyjście z ukrycia). Ze względu na kontratak konieczne jest bardzo szybkie i sprawne planowanie i jego logistyczne przygotowanie. [s.48]. Aby wyszkolić żołnierzy w nowoczesnej sztuce wojennej wymagany jest czas - dużo czasu. A jego nie oferuje krótkie szkolenie poborowych (zauważmy, że w Izraelu szkolenie poborowych trwa 3 lata). Konieczne jest promowanie najlepszych - o promocji nie może decydować poparcie polityczne czy zgodność z poglądami przełożonych, a biegłość w sztuce wojennej, samodzielność (która często występuje wraz z konfliktowością). Na końcu pojawia się jeszcze problem środków finansowych - wydanych na szkolenie nie widać tak dobrze jak na nowy sprzęt, nie dają one również pracy wyborcom.[s.50] I wcale nie jest łatwo sprawdzić w czasie P czy udało się osiągnąć właściwy poziom wyszkolenia.

Siły powietrzne

Bardzo ważnym obszarem jest osłona przed obserwacją i atakiem z powietrza. Ekspozycję na rozpoznanie powietrzne ograniczają:
  • Warunki meteorologiczne. Mgła ogranicza rozpoznanie w podczerwieni i zasięg laserów, deszcz zmniejsza skuteczność radarów milimetrowych. W Europie można się spodziewać ograniczenia przez nie skuteczności wykrycia o 80-100% przez 40% czasu (np. w Kosowie przez 70% wojny ponad połowa terenu operacji pokryta była chmurami). 
  • Budynki i lasy uniemożliwiają wykrycie obiektów z większej odległości współczesnymi środkami technicznymi, w tych miejscach pozostają do użycia jednostki specjalne i niewymagające obsługi czujniki naziemne - chyba autor się myli uważając je za zbyt drogie do zastosowania w bliskiej przyszłości. [s. 55] Polska jest pokryta lasami w 30%, a tereny zurbanizowane stanowią ponad 3%.
  • Jak dobrze się kamuflować przed atakiem powietrznym pokazała Serbia, nie źle też spisała się w tej dziedzinie Al Qaida. Dobrze zakamuflowane obiekty są wykrywane dopiero w chwili strzału.
  • Obserwacja powietrzna rzadko dostępna jest ciągle, na ogół tylko chwilowo. Nawet w Iraku w 1991 roku irackie siły były w stanie przegrupowywać się bez większych strat, pomimo szczególnie niepodatnego na ukrycie terenu i warunków meteo oraz całkowitej supremacji powietrznej koalicji.
Choć dziś ukrycie przed wykryciem z powietrza wymaga większego wysiłku niż 100 lat temu nadal jest możliwe. Szczególnie dotyczy to wielkości obszaru na którym trzeba stosować ukrywanie - kiedyś było to kilka km od linii frontu, dziś jest to właściwie całe terytorium kraju. W efekcie supremacja powietrzna bezwzględnie zwiększa szansę na powodzenie operacji, ale wymaga dużo czasu (np. Serbia 20-30% w 78 dni przy jednych z najlepszych siłach powietrznych wykonujących ataki, Irackie dywizje gwardii republikańskiej w 1991 r.) [s. 68, 264, 142] To na co siły powietrzne mają szczególny wpływ to infrastruktura i system dowodzenia - na ich zniszczenie związki taktyczne muszą być odporne, co oznacza dużą samodzielność decyzyjną i w zakresie inżynieryjnym, szczególnie że wsparcie inżynieryjne niezbędne jest również do szybkiego ukrycia i wzmocnienia ochrony (rowy, zadymianie, okopywanie, budowle polowe, maskowanie, etc.) [137-8] Fakt, że wykorzystanie sił powietrznych wymaga dużo czasu potwierdzają ostatnie operacje w Libii, czy doktryna wojny powietrzno-morskiej [PZ 43/2011, s. 49]. Ale w stosunkowo krótkim czasie Siły Powietrzne są w stanie znaczącą zmniejszyć zdolność dowodzenia siłami lądowymi, jak w Iraku.


Model matematyczny

Zdaniem autora w przypadku konfliktu między krajami stosującymi nowoczesną sztukę wojenną będzie on potencjalnie długotrwały, rezerwy obrońcy będą przemieszczały się z niewysoką prędkością (ze względu na działanie lotnictwa będą zmuszone do przemieszczania się w małych grupach, przez małe drogi na terenach zalesionych lub zurbanizowanych, wykorzystując złą pogodę), technologia sprzętu będzie miała małe znaczenie, a przewaga ilościowa nie będzie miała wpływu do poziomu 2:1 na poziomie teatru działań. Nawet niezrealizowanie jednego z zadań służących redukcji ekspozycji lub odpowiedniej wielkości rezerw powoduje porażkę obrońcy. [s. 73-6].

Autor w książce opisał pełny, choć jak sam przyznaje uproszczony, model matematyczny opisujący jego teorię. Jego celem jest raczej zilustrowanie powiązań niż podanie dokładnych danych. Model jest na tyle prosty, że przeniosłem go do arkusza kalkulacyjnegoa. Stałe zostały dobrane przez autora na bazie przypuszczeń [s. 236], ale sprawdziły się w kilku badanych operacjach wojennych XX wieku. Żeby było jasne - autor nie zakłada frontu ciągłego, choć zakłada że obrońców jest wystarczająco dużo by zbierać dane o ruchach przeciwnika. Kilka zmiennych wymaga moim zdaniem komentarza:
  • Prędkość szturmu jest zmienną, która de facto opisuje taktykę atakującego - czy posuwa się do przodu ostrożnie czy szybko. W przypadku walki z nowoczesną obroną szybko oznacza z wielkimi stratami, ostrożnie zaś oznacza wolno - teoretycznie czym wolniej tym większy sukces się osiąga (militarnie), ale powoduje to wielkie komplikacje polityczne: nacisk społeczności międzynarodowej rośnie, własne społeczeństwo odnosi wrażenie, że atak w ogóle nie posuwa się do przodu i jest przeciwne kontynuacji.
  • Teoretycznie atakujący będzie próbował dokonać przełamania w pasie o szerokości wynoszącej dwukrotność zasięgu ognia obrońcy, powiększoną o 25-50% rezerwę na cofnięcie własnych wojsk ubezpieczających korytarz.[s.96] W praktyce szerokość ta jest często mniejsza (np. w czasie Pustynnej Burzy 6 km, był to pas przełamania koniecznego do zapewnienia zaopatrzenia jednostkom omijającym pierwszą linię irackiej obrony lewym hakiem). Czym mniejsza tym lepszy wynik się osiąga, ale kosztem narażenia własnej logistyki (szczególnie jeśli przełamanie zajmuje dużo czasu). Przesadzając ze zwężeniem można dojść do sytuacji gdy ze względu na brak miejsca nie będzie można użyć na raz przygotowanych do szturmu wojsk, będą musiały przychodzić falami co nie zwiększa ich możliwości wykonania szturmu (choć zwiększa możliwość wykorzystania przełamania) i kończy się porażką taką jak w operacji Goodwood (1944, 900 czołgów na obszarze o szerokości 3 km [s. 112]) czy na wzgórzach Golan w 1973 roku (900 czołgów na obszarze o szerokości 26 km).
  • Z kolei świadomy obrońca będzie starał się powiększyć maksymalnie głębokość urzutowania obrony. Autor mówi jednak że stworzenie w praktyce obrony o głębokości ponad 50 km jest niemożliwe [s. 226], choć w innym miejscu mówi o głębokości 150 km głębi obronnej wojsk sprzymierzonych w czasie Pustynnej Burzy [s. 150]. W każdym razie na pewno istnieje praktyczne ograniczenie głębokości. 
Co do wpływu pozostałych zmiennych autor prezentuje w książce wiele wykresów pokazujących zależności - czytelnikom niniejszego streszczenia proponuję zabawę parametrami Excela by samemu zrozumieć zależności.

Wpływ technologii

Autor wprowadza pojęcia systemowej (ang. systemic) i dwustronnej (ang. dyadic) teorii wpływu technologii na działania bojowe. Systemowa teoria mówi że w danej chwili przewagę ma obrona lub atak (np. czasy do 1917 r. i królowania ckm to czas defensywy, do 1973 r. królowanie czołgów i ofensywy). Miała ogromny wpływ na politykę (np. Traktat CFE, uderzenia wyprzedzające). Dwustronna dotyczy porównywania możliwości technologicznych konkretnych przeciwników (np. współczesna amerykańska koncepcja przewagi technologicznej). Próbą jej ilościowego opisu jest teoria Lanchestera. [s.15-16]

Wprowadzona zostaje również definicja luki systemowej jako różnicę między średnim rokiem wprowadzenia do służby samolotów bojowych oraz czołgów, a dla każdej z tych grup ważonych ilością egzemplarzy danego modelu [s. 24]. Jednak jak autor pokazuje, przewaga technologiczna, teorie ilościowe czy jakościowe nie dają wyjaśnienia wyników wojen, ani nawet statystycznie istotnych z wynikami wojen powiązań. Nie znaczy to że nie są istotne. Są i to bardzo, ale nie same, a wraz ze sposobem użycia siły. I choć autor skupia się na poziomie taktycznym i operacyjnym wojny, to nie chce obniżać wagi pozostałych poziomów: wielkiego strategicznego (sojuszy, zasobów, kierunków rozwoju kraju, etc.), strategii wojskowej, administracji, koordynacji wojsko-politycznej. Po prostu ich wynikiem będą ilość i techniczne możliwości danej armii [s.26-7]

Różnice technologiczne wpłynęły oczywiście bardzo na wojny. Np. zwiększenie manewrowości wojsk, choć miało minimalny wpływ na tempo przebijania się przez obronę, to bardzo zwiększyło premię za przebicie i jej głębokie wykorzystanie, zwiększając istotność głębokości obrony, nawet za cenę oddania terytorium. Pojawiła się również możliwość niszczenia infrastruktury i punktów dowodzenia przeciwnika bez przełamania (samoloty, rakiety dalekiego zasięgu), ale raczej obniżają one prędkość i jakość działania przeciwnika, niż bezpośrednio wygrywają wojny. [s. 60-2] Różnice technologiczne mają też kluczowe znaczenie dla konfliktów w powietrzu i na morzu, ze względu na brak możliwości ukrycia z wykorzystaniem terenu [s. 269].

Wpływ technologii w sposób opisany przez autora wzbudził moje największe wątpliwości. Widać, że autor chciałby łatwo kilkoma liczbami i związkami między nimi opisać zależności między technologiami używanymi przez całe armie. Choć ma rację, że od samej technologii ważniejsze jest właściwe jej użycie, nie ma wątpliwości, że może ją właściwie użyć tylko ta strona, która nią dysponuje. Odnosząc się do przykładów w książce - niezwykle rozbudowana wiedza amerykanów o położeniu wojsk irackich w 1991 r. (szacowana przez autora na 90%) nie byłaby możliwa 50 lat wcześniej, niezależnie od stopnia realizacji nowoczesnej sztuki wojennej. Autor twierdzi również, że współczesna broń jest na tyle skuteczna, że nie ukrywając się przez atakiem obiekt jest prawie pewny zniszczenia. Mam wątpliwości czy teza ta jest prawdziwa, w przypadku różnicy generacyjnej, np. czytając o próbach zniszczenia M1 przy pomocy RPG.

Odpowiedź

A co z poszukiwaniem odpowiedzi na moje główne pytanie - o proporcje ilościowe. Jeśli obie strony użyją opisanej wyżej nowoczesnej sztuki wojennej we właściwy sposób, proporcje ilościowe będą kluczowe dla głębokości penetracji atakującego. Czym mniejsza przewaga ilościowa atakującego, tym mniejsza głębia obrony jest niezbędna i mniej terytorium zostanie oddane przed powstrzymaniem przeciwnika. Czym większa tym agresywniej trzeba stosować nowoczesną sztukę wojenną [s.71]. W tym kontekście priorytety dla decydentów wydają się jasne:
  1. Jakość (wyszkolenie, morale)
  2. Ilość (żołnierzy i sprzętu zaangażowanych bezpośrednio w walkę)
  3. Technologia (utrzymanie tej samej generacji sprzętu co przeciwnik)
Do kiedy ta koncepcja pozostanie aktualna ? Zdaniem autora, do momentu kiedy ktoś będzie w stanie pokonać każdy rodzaj ukrycia. Gdy autor pisał książkę (około 10 lat temu) wydawało się to nie możliwe, ale może za 25 lat ? [s. 72]

W tym wszystkim najbardziej dla mnie zaskakujący jest brak jakichkolwiek odwołań w polskiej prasie, publikacjach, publicznie dostępnych analizach do tej pozycji. Przynajmniej wg google. O ile jestem w stanie zrozumieć media prywatne - wnioski nie są najlepsze dla reklamodawców, o tyle brak w czasopismach Redakcji Wojskowej MON jest zaskakujący.

środa, 6 czerwca 2012

Aspekty międzynarodowe MW

Clausewitz słusznie zwrócił uwagę, że wojna jest elementem polityki, konkretnie międzynarodowej. A polityka, w tym międzynarodowa, wymaga stopniowania środków. Ze składowych sił zbrojnych szczególnie do tego stopniowania nadaje się Marynarka Wojenna, pozwala bowiem na prawie nieograniczone przemieszczanie się po wszystkich morzach, demonstrację siły, ograniczanie transportu, aż po projekcję siły na ląd.

Polska stała się członkiem NATO by wzmocnić swoje bezpieczeństwo, by każdy potencjalny agresor musiał rozważyć, że atakując nasz kraj ryzykuje potencjalną odpowiedź całego Sojuszu. Ale sojusz to nie tylko korzyści, to również obowiązki. Jako członek Sojuszu musimy realizować nie tylko strategię narodową, ale też sojuszniczą

Rozładunek pomocy humanitarnej z USS McFaul w Gruzji w czasie wojny o Płd. Osetię
Dotychczasowy udział SZ RP w operacjach międzynarodowych wiązał się z dużymi kosztami, szczególnie w Afganistanie. I dlatego obecnie decydenci w Polsce starają się udział w operacjach międzynarodowych ograniczyć. Trudno nie zgodzić się z koncepcją ograniczania kosztów, ale jeśli Polska oczekuje potencjalnego wsparcia sojuszników, nie może się izolować. Trzeba szukać sposobów by taniej uczestniczyć w misjach. A MW daje jedno z rozwiązań - koszty udziału w misji nie powinny być znacznie większe niż aktywne wykorzystanie okrętu na własnych wodach. Dodatkowe koszty generują jedynie okresowa wymiana załóg (samolotem) oraz dodatki dla marynarzy za rozłąkę z rodziną. Oczywiście najlepiej by okręt biorący udział w misji był przystosowany do długotrwałego przebywania daleko od macierzystego kraju i by był ekonomiczny w eksploatacji. Do tego bezpieczeństwo marynarzy na okrętach jest znacznie większe niż w przypadku kontyngentów lądowych.

Należy zauważyć, że udział w misjach Sojuszu daje również Polsce bezpośrednie korzyści:
  • większe bezpieczeństwo transportu towarów drogą morską obniża koszty transportu i towarów, w szczególności surowców strategicznych; 
  • skuteczne operacje międzynarodowe umacniają wiarygodność sojuszu i pokazują jego siłę, odstraszając potencjalnych agresorów;
  • obywatele oczekują, że państwo zapewni im bezpieczeństwo, w tym np. ochroni przed piratami polskich marynarzy pływających po całym świecie, czego samodzielnie Polska nie jest w stanie zrealizować;
  • w przypadku przekonania sojuszników do udziału w operacjach na których zależy Polsce, dużo silniejszego oddziaływania potęgą NATO; 
  • buduje zaufanie między krajami, zwiększając bezpieczeństwo międzynarodowe, w tym Polski; 
  • wspólne ćwiczenia i misje pozwalają przygotować się sojuszników do współdziałania z Polską w przypadku konfliktu;
  • wpływ na decyzje Sojuszu zależy od udziału w jego organach dowodzenia, a ten zależy od udziału w realizujących operację siłach - czym większy udział Polski w operacjach, tym większy w strukturach dowodzenia.
MV Beluga wraz z polskim kapitanem został porwany w 2011 r. przez somalijskich piratów
Operacje Sojuszu Północnoatlantyckiego na morzu realizowane są w większości z użyciem stałych zespołów. Istnieją obecnie 2 rodzaje zespołów, w każdym rodzaju po 2 zespoły:
  • Standing NATO Maritime Group 1 i 2 (w skrócie SNMG1 i 2) - złożone z podstawowych okrętów bojowych (ang. primary surface combatants, okręty bojowe o wyporności ponad 1500 t). W ostatnich latach głównie angażują się w Operacje:
  • ale brały również udział   Obserwując uczestniczące w tych grupach okręty można sformułować minimalne stawiane nim wymagania [1][2][3][4]:
    • nieograniczony (ponad 200 Mm od najbliższego brzegu) zasięg pływania (z czego wynika np. długość ponad 90 m przy klasycznym kadłubie);
    • prędkość maksymalną co najmniej 24 w.;
    • lądowisko i hangar dla co najmniej jednego śmigłowca o masie startowej ponad 6 t;
    • uzbrojenie obejmujące armatę kalibru 76 mm, system przeciwlotniczej obrony bezpośredniej (np. Sea Dome) i wyrzutnie torped przeciw okrętom podwodnym.
    Ze względu na częsty udział w misjach wymagających pościgów i inspekcji okrętów zalecane jest posiadanie 2 szybkich półsztywnych łodzi inspekcyjnych, wraz ze slipem lub dokiem do ich spuszczania na wodę w trakcie ruchu okrętu. Jak pokażę w kolejnych postach oznacza to stosunkowo tani okręt. A jak widać zdolny do wykonywania również zadań eskorty zop, a za niewielką dopłatą również przeciwlotniczej i przeciwokrętowej, na klasycznej dla NATO trasie transatlantyckiej.
ORP Pułaski czyli główny dotychczasowy wkład PMW w SNMG1 - fot. MON
  • Standing NATO Mine Countermeasures Group 1 i 2 (SNMCMG1 i 2) - jak sama nazwa mówi, złożone głównie z okrętów przeciwminowych oraz z okrętu dowodzenia i wsparcia (którego rolę pełniły np. ORP Czernicki, HDMS Thetis, KNM Valykrien). Oprócz wspólnych ćwiczeń i zwalczania asymetrycznych zagrożeń przeciwminowych (np. u wybrzeży Libii) grupy te oczyszczają, z min i niewybuchów pozostawionych w trakcie poprzednich konfliktów, akweny istotne dla krajów NATO, jak np. Kanał La Manche czy Morze Bałtyckie.
RP zobowiązała się, że wystawimy jedną jednostkę nawodną do stałych zespołów sojuszu. Dotychczas ze strony PMW w stałych zespołach NATO brały udział:
co w perspektywie ostatnich 7 lat daje dokładne spełnienie zobowiązania.

Niszczyciele min są dość tanim sposobem udziału w misjach (względnie niski koszt okrętu, niska liczebność załogi), a ich półroczna coroczna obecność wraz z okrętem dowodzenia i wsparcia przez rok raz na 5-6 lat wydaje się minimalnym wkładem dającym możliwość okresowego dowodzenia stałym zespołem Sojuszu i wzrostu znaczenia PMW w NATO.

Gorzej wygląda jednak dotychczasowy sposób zaangażowania w bardziej prestiżową grupę SNMG1. Wykorzystane dotychczas okręty są drogie w budowie i eksploatacji, fregaty - ze względu na bardzo liczną załogę i koszty napraw, polskie okręty podwodne ze względu na swój wiek i nieprzystosowanie do działania tak daleko od własnych baz. Te drugie ze względu na postęp w rozwoju autonomicznych pojazdów podwodnych i półzanurzonych nie wydają się z resztą do kontroli żeglugi niezbędne.

Oprócz udziału w stałych zespołach NATO okręty PMW biorą udział w powtarzanych zazwyczaj dorocznie ćwiczeniach i manewrach, z których główne w ostatnich latach to:
 Miesiąc   Nazwa   Zaangażowanie  Cel
maj Baltic Sarex holownik ratowniczy
śmigłowiec ratowniczy
koordynacja ratownictwa
maj Spontex fregata zop
maj Open Spirit niszczyciel min usuwanie niewybuchów w krajach bałtyckich
luty lub maj Dynamic Mongoose 3 śmigłowce zop lub fregata ze śmigłowcem zop współdziałanie NATO
czerwiec Baltops 5 okrętów (głównie
 przeciwminowych)
budowanie stabilności międzynarodowej
sierpień lub wrzesień Danex okręt (n. min, rakietowy) budowanie stabilności międzynarodowej
wrzesień Northern Coast fregata, okręt rakietowy, korweta zop, 3 trałowce, okręt dowodzenia budowanie stabilności międzynarodowej
Szczegółowa lista ćwiczeń dostępna jest tutaj.

Czy należy utrzymać w/w zaangażowanie ?
  • W przypadku dużej katastrofy morskiej konieczne jest zaangażowanie dużej ilości śmigłowców (uratowanie przez 1 ponad 40 rozbitków to wyjątek), a to wymaga albo wielkie inwestycje w ich zakup i utrzymanie, albo skoordynowanej akcji ratowniczej.
  • Udział w Open Spirit jest jednym z nielicznych objawów (obok np. PKW Orlik) wspierania przez Polskę bezpieczeństwa najbliższych i najbardziej potrzebujących wsparcia sojuszników.
  • W przypadku sugerowanej przeze mnie rezygnacji z okrętów podwodnych, ich poszukiwania musimy uczyć się w ćwiczeniach międzynarodowych.
  • Baltops są jedynymi ćwiczeniami, w których Polska regularnie bywa gospodarzem. Aby to utrzymać konieczne jest duże zaangażowanie, na poziomie największych, czyli właśnie około 5 okrętów.
  • Przy posiadaniu odpowiedniej ilości dla Baltops, nie powinno być problemu z wydzieleniem 1 okrętu do udziału w Danex i Northern Coast.
  • Brytyjczycy wysłali na Dynamic Mongoose 2 śmigłowce, wydaje się to ilością wystarczającą.
Pozostałe ćwiczenia albo są nieregularne (np. Crown Eagle, MCOPLAT), albo są przeznaczone dla stałych zespołów NATO (np.Spontex), albo też odbywają się wyłącznie przy polskim wybrzeżu i można do nich wydelegować okręty dyżurne (np. seria Passex)
I w ten sposób, przy pomocy okrętów dyżurujących w ramach dyżurów bojowych pogotowia kryzysowego, dochodzimy do ostatniego z międzynarodowych aspektów MW - zaznaczania obecności morskiej w strefie zainteresowania (obejmującej nie tylko WSE, ale też rejony przyległe, czyli co najmniej południowy Bałtyk) i gotowości do reakcji na działania innych państw. W tym kontekście ważne jest by reakcja była odpowiednia. Dlatego choć Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy może dobrze wypełniać zadanie zatapiania okrętów w czasie wojny, okręty dyżurne będą niezbędne by zapewnić możliwość stopniowania reakcji, by nie doprowadzać do eskalacji konfliktu, a stosować proporcjonalne do zagrożenia środki. Powinny być wyposażone stosownie do potencjalnych zagrożeń, czyli przede wszystkim w armatę średniego kalibru (o zasięgu porównywalnym z potencjalnym przeciwnikiem, czyli 22 km), system przeciwrakietowy do samoobrony, sonar wykrywający miny i okręty podwodne, system łączności z COM, radar, system optoelektroniczny do identyfikacji obiektów i dokumentacji wydarzeń z dużej odległości, bomby głębinowe, wkm. Ze względu na nie zakończone wątpliwości dotyczące przebiegu WSE z Niemcami i Danią jeden powinien znajdować się na zachodnim, a jeden na wschodni wybrzeżu.

Fińska Hamina - przykład okrętu spełniającego podane wymagania - fot. www.puolustusvoimat.fi

Wnioski

Z powyższych wymagań wynika, że w skład PMW muszą wchodzić co najmniej:
  • 2 duże okręty bojowe (hangar dla śmigłowca 7 t, działo średniego kalibru, system obrony przeciwrakietowej, nieograniczona dzielność morska);
  • 2-3 okręty zdolne do niszczenia min (min. 1 w SNMCMG1 / Open Spirit, 1 w kraju);
  • łącznie z w/w co najmniej 8 okrętów (by wystawić silną jak obecnie reprezentację w Baltops przy 1 okręcie w remoncie);
  • 4 śmigłowce zop i 4 ratownicze lub lepiej 6 uniwersalnych (2 zop na ćwiczeniach, dyżurny, poddyżurny, rezerwowy i remontowany).
MW może również zapewnić transport morski, środki desantowe i bazowanie dla jednostek wojsk lądowych, sił powietrznych i specjalnych. Ale to temat na osobną analizę.

niedziela, 13 maja 2012

MW w Raport 4/2012

Kwietniowy Raport z 2012 roku zawiera szereg artykułów, autorstwa byłych wysokich rangą oficerów PMW, poświęconych przedstawionej pod koniec marca przez MON koncepcji rozwoju PMW. Choć propozycja ministerstwa nie wzbudza mojego entuzjazmu, jej krytyka w wykonaniu admirałów w stanie spoczynku również wymaga komentarza.

Zgadzam się absolutnie z autorami, że dużym problemem dla PMW jest brak kontynuacji przez kolejne ekipy rządowe projektów rozpoczętych przez poprzednie, ale bierze się on z braku zgody wszystkich istotnych sił co do polityki obronnej. A brak ten bierze się z istniejącego w Polsce sposobu prowadzenia polityki: nakierowane na konflikt a nie konsensus. Oczekiwanie przez dowódców MW zmiany w tym zakresie jest nierealne. Trzeba się do tego dostosować i tak prowadzić projekty by nie stanowiło to problemu. Jak ? Np. w czasie jednej kadencji budować okręty modułowe (nawet jeśli z braku czasu prostsze, a z braku pieniędzy bez modułów), a w kolejnej zakupywać moduły. Wszystko z budżetu MW.

Przykład okrętu modułowego - duński Standard Flex 300
Autorom nie podoba się koncepcja marynarki do obrony wybrzeża. Uważają że przyszło wojna będzie przypominała konflikty w Libii czy Jugosławii, będzie niekontaktowa (z bardzo ograniczoną ilością starć lądowych), głównym środkiem walki będzie konwencjonalna broń precyzyjnego rażenia, a źródłem danych kosmiczno-powietrzne rozpoznanie. Jej celem będzie zniszczenie ekonomii, funkcji państwa, kluczowej infrastruktury. Dlatego podwodne i nawodne duże okręty rakietowe staną się kluczowe. Choć dla działań ofensywnych NATO czy UE może być to prawdą, to nie sądzę by słuszne było by decydenci odpowiedzialni za bezpieczeństwo i obronę RP powinni ufać takim doradcom. Po pierwsze: taką taktykę stosowano tylko przy ogromnej przewadze technologicznej. Po drugie, koalicja dużo potężniejszych krajów od Polski w konflikcie prowadzonym bezkontaktowo musiała wykorzystać większość posiadanych środków precyzyjnego rażenia by pokonać dość słabego przeciwnika, jakim była Libii, pomimo tego że działanie kontaktowe jednocześnie prowadzili w niej rebelianci. Po trzecie: Rosja, najsilniejszy potencjalny agresor dla Polski, uważa podejście NATO za niewłaściwe - pokazała to w Gruzji, gdzie wojnę dużo szybciej zakończyła niż kraje zachodnie w Libii.

Kontradmirałowi Badeńskiemu nie podoba się, że śmigłowce ratownicze nie zostaną zastąpione w proporcji 1:1. A czy jest tak potrzeba, skoro nowe mają dużo niższą awaryjność ? Nie jest również prawdą, że zredukowano przeładunki w polskich portach.

Autorzy wydają się oburzeni planami drastycznego zmniejszenia ilości okrętów. Pozostawiając przyszłej osobnej notce analizę minimalnej liczby okrętów w PMW, należy jednak zauważyć, że RP nie jest jedyny krajem znacząco zmniejszającym ilość sił morskich. Np Królewska MW Holandii w 2002 roku dysponowało 40 okrętami bojowymi, w tym 18 fregatami, a w 2012 dysponuje 21 okrętami bojowymi, w tym 6 fregatami. Znacząco zwiększają się bowiem możliwości okrętów (w tym nie tylko bojowe, ale szczególnie w zakresie ilości dni, które okręt może spędzać w morzu).
HNLMS De Zeven Provincien - jedna z 6 holenderskich fregat
W kilku punktach autorzy mają jednak rację, jak choćby co do:
  • błędy w prezentacji (np. slajd przedstawiający liczbę okrętów nie zgadza się z sumą liczb okrętów z innych slajdów),
  • ciągłości utrzymania posiadanych zdolności,
  • pustych deklaracji politycznych zawartych w Strategiach czy umowach międzynarodowych,
  • odległych horyzontów realizacji planów i głównych wydatków - poza obecną kadencją.
Kilku błędów również nie zauważają, np.:
  • brak bazowego dokumentu strategicznego jasno określającego zadania i obszar działania okrętów,
  • odnośnie okrętów obrony wybrzeża: montaż tego samego wyposażenia na mniejszym okręcie nie obniży znacząco ich kosztu, tym samym nie jest jasna konieczność zakończenia projektu Gawron i budowy nowych okrętów obrony wybrzeża,
  • rozciąga w czasie proces budowy nowych okrętów (a żeby były tanie, serie trzeba budować szybko);
  • nie wiadomo po co w służbie pozostaje na wiele lat 12 trałowców i 5 okrętów desantowo-minowych (zostawia się je do odpowiednio 2026 i 21 roku, ale bez następców);
  • brak zmian jakościowych do typów okrętów, uwzględniających obecne możliwości techniczne.
No i nie zauważają bezdyskusyjnych plusów nowej koncepcji: że powstała i że została poddana pod dyskusję.

Najciekawszy temat - analizę ilości okrętów i ich typów w przyszłej PMW zostawiam przyszłym postom.

PS: W czasie Balt-Military-Expo MW ujawniła kilka kolejnych szczegółów dotyczących koncepcji:
  • jako przykład okrętu obrony wybrzeża zaprezentowano Meko CSL [1,2,3,NTW 11/07] - bardzo ciekawy okręt z możliwością wykonywania misji zop, przeciwminowych, patrolowych, rozpoznawczych, wyposażony w 2 śmigłowce 12 t, większy od Gawrona - wydaje się jednak ryzykowny i kosztowny;
  • jako przykłady okręty patrolowego z funkcją zwalczania min zaprezentowano typy Holland, Knud Rassmussen i Darussalem - będą nastawione na działanie poza Bałtykiem, ale tak na prawdę to potencjalnie bardzo różne okręty - o długości 72-130 m, z hangarem lub bez, uzbrojeniem od armaty 76 mm po również rakiety przeciwokrętowe, przeciwlotnicze czy torpedy;
  • okręt wsparcia logistycznego ma mieć możliwość zaokrętowania 100 osób, zaopatrywania okrętów w morzu, napraw UiSW.

sobota, 28 kwietnia 2012

Bezpieczeństwo żeglugi czasu P

Marynarka Wojenna obok zadań bojowych i przygotowania do nich, ma również zlecone zadania obejmujące tę część dbania przez państwo o bezpieczeństwo żeglugi, dla której niezbędne są zdolności, którymi i tak MW RP musi na wypadek wojny dysponować. Obejmują one w zasadzie następujące 4 obszary:

Hydrografia

W 2012 roku PMW dysponuje 2 okrętami hydrograficznymi. Spędzają one razem rocznie w morzu średnio poniżej 92 dni, i to pomimo wykonywania zadań nie tylko hydrograficznych (takich jak szkolenia, misje naukowe czy dozorowe). Do wykonania takiej ilości zadań w zupełności wystarczyłoby około 0,3 okrętu. Ale może okręty te mają takie wyposażenie, że nie jest łatwe do umieszczenia na dowolnej odpowiedniej wielkości jednostce ? Wyposażenie okrętu do działań hydrograficznych powinno obejmować [1, 2]:
Należy zauważyć, że część z w/w elementów wyposażenia jest tożsama z wyposażeniem niezbędnym do poszukiwania min. Istnieje też jednak możliwość by zadania hydrograficzne wykonywały okręty cywilne i wydaje się że RP z niej skorzysta.

Usuwanie min i niewybuchów

Na obszarze Bałtyku wciąż znajduje się bardzo dużo min i niewybuchów, będących pozostałością głównie II Wojny Światowej. Zagrażają one bezpieczeństwu żeglugi jak i budowy instalacji. Przy okazji budowy Gazoportu w Świnoujściu w ciągu 11 miesięcy zgłoszono potrzebę usunięcia 57 obiektów niebezpiecznych. Ponieważ główne porty polskiego wybrzeża znajdują się na jego dwóch krańcach, wydaje się że dla utrzymania kilkudziesięciogodzinnego czasu reakcji niezbędne jest posiadanie w gotowości po 1 okręcie w każdym portów MW. Wyposażenie takiego okrętu powinno obejmować [1, NTW 7/99, NTW 8/01]:

ORP Wigry typu 207 - fot. Maciej Szczepańczyk

W/w okręty powinny wspierać brzegowe grupy saperów do działań na wybrzeżu.

Niektórzy eksperci twierdzą, że do działań przeciwminowych na tak płytkich wodach niezbędne są okręty specjalistyczne. Trudno się z tym jednak zgodzić patrząc na SF 300 czy zastępujące w tych działaniach małych okrętach typu Holm oraz oferowania skonteneryzowanych zestawów, np. pojazdu podwodnego z dźwigiem do jego opuszczania, sterowaniem i niezbędnym wyposażeniem w 1 TEU. Również trały mogą holować okręty niededykowane, wystarczy miejsca na 1-3 TEU.

Poszukiwanie i ratownictwo

Podstawową służbą państwową odpowiedzialną za poszukiwanie i ratownictwo na morzu jest Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa. Zgodnie z porozumieniami międzynarodowymi jest ona odpowiedzialna za poszukiwanie i ratownictwo na obszarze polskiej strefy odpowiedzialności, nie pokrywającej się z polską wyłączną strefą ekonomiczną. Nie dysponuje ona jednak 2 kluczowymi zdolności niezbędnymi w zakresie ratownictwa, i w tym zakresie wspiera ją MW RP:

1. Ratownictwo z powietrza

Śmigłowce ratownicze PMW wykonują około 30 akcji ratowniczych rocznie, w większości dotyczą one podejmowania pojedynczych osób chorych, ale zdarzają się również katastrofy dotyczące jednostek, na których pokładzie jest około 10 osób. Większe katastrofy są bardzo rzadkie (Heweliusz, Estonia). Katastrofa Estonii pokazała jak wielka jest rola śmigłowców - uratowały ponad 75% uratowanych, 1 śmigłowiec (klasy 10t) uratował 44 osoby wysadzając uratowanych na pokłady pobliskich statków.

Zgodnie z ustaleniami międzynarodowymi śmigłowiec musi być w stanie znaleźć się w dowolnym punkcie strefy odpowiedzialności w ciągu godziny, z czego na start przewidziane jest 10-20 minut (a można osiągnąć nawet 4). Drugi śmigłowiec poddyżurny powinien być w stanie uzupełnić lub zastąpić pierwszy po 2 godzinach. W związku z wielkością polskiej strefy MW RP utrzymuje w stale w gotowości 1 śmigłowiec (z 9 posiadanych). I w mojej opinii ta ostatnia wartość (9) jest jedyną wzbudzającą poważniejsze wątpliwości. Szwecja utrzymuje w gotowości 5 z 10, a Wlk. Brytania 12 z 24 (przy czym szwedzkie bazy są oddalone od siebie o ponad 250 km). Nie ma wątpliwości, że ze względu na remonty, szkolenie, śmigłowiec poddyżurny, nie ma możliwości by PMW dysponowała tylko 2, ale wydaje się że wystarczyłyby 4 (dyżurny, poddyżurny, wykonujący szkolenie i remontowany), a najlepiej nieco więcej śmigłowców mogących wykonywać nie tylko zadania SAR, ale również zwalczania okrętów podwodnych czy nawodnych. Większość śmigłowców o masie od 6t w górę ma miejsce na uniwersalne wyposażenie [też 1, 2, 3], a zmiana wyposażenia zajmuje 30 min [s. 54]. Co do ilości baz lotnictwa warto zauważyć, że Deutsche Marine dysponuje jedynie jedną bazą lotnictwa, a do działań nad Bałtykiem jednym wspierającym ją lotniskiem w Warnemunde [NTW 10/2015]. Zestaw 1 baza (Siemirowice) + 1 dodatkowe lądowisko śmigłowców (Świnoujście, Goleniów czy Ustka o ile pozostaną tam inne jednostki MW) wydaje się całkowicie wystarczający.

Warto zauważyć, że służba SAR może być dotowana przez UE i dotyczy to również śmigłowców (np. w Estonii). Może więc warto odciążyć budżet MON i przekazać W-3RM do MOSG ?

2. Ratownictwo podmorskie

PMW utrzymuje zdolność do ratownictwa podwodnego głównie ze względu na posiadane okręty podwodne. Wydaje się jednak, że tańsze od utrzymywania 2 okrętów typu Piast jest wykorzystanie pojazdu NSRS (z którym PMW i tak ćwiczy) z tzw. statku okazyjnego, czyli dowolnego chwilowo dostępnego wynajętego dużego holownika oceanicznego. Szczególnie, że konieczność ratowania załogi okrętu podwodnego może nastąpić daleko od polskiego wybrzeża. Inną opcją jest takie wyposażenie okrętów podwodnych by systemy ratownicze nie były potrzebne - jak postąpili Niemcy. Z resztą PMW też wykorzystuje kombinezony pozwalające na awaryjne opuszczenie o. podwodnego z głębokości do 240 m.

Okręt ratowniczy ORP Piast - fot. szczecin.eu
Trenując w tym celu PMW wykonuje zadania wsparcia cywilnego, jak np. wydobycie z wraku kutra rybackiego znajdującego się na głębokości 60 m ciała rybaka, a następnie podniesienie wraku z dna. I bardzo dobrze, że marynarze mają możliwość połączenia ćwiczeń z pomocą potrzebującym. Czy potrzeba do tego jednak specjalistycznych okrętów ? Wyposażenie obecnych okrętów ratowniczych obejmuje sprzęt łatwo instalowany:
3. Ratownictwo nawodne

MW i SZ RP starają się być samodzielne, a w związku z tym posiadają środki zdolne zabezpieczyć ratowniczo ćwiczenia oraz zadania operacyjne MW i SP na morzu w tym przed zalaniem wodą (wypompowywanie), ogniem, awarią napędu, sterowania lub wejściem na mieliznę (holowanie) czy usuwanie zatopionej techniki wojskowej. Środki te wykorzystują również gdy zachodzi taka potrzeba wspierając służby cywilne. De facto do ich realizacji wystarczają typowe holowniki. Pomimo dysponowania okrętami gotowymi do wyjścia z Gdyni w ciągu 6 godzin, na przestrzeni wielu lat nie zostały wezwane do akcji.


Podsumowując, wydaje się, że do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi w czasie pokoju, PMW wystarczy posiadanie:
  • 3 okrętów (zapewnią zdolność posiadania stale w morzu 2, co z pewnością wystarczy dla zapewnienia dyżuru w kilkudziesiąciogodzinnej gotowości w 2 bazach i do 100 dni na hydrografii), zdolnych do wzięcia na pokład wyposażenia o którym mowa wyżej
  • 4 śmigłowców ratowniczych, czym większych tym lepszych.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Okręty rozpoznania elektronicznego

PMW posiada w składzie 2 okręty rozpoznania elektronicznego typu 863, ORP Nawigator i ORP Hydrograf. Okręty te prowadzą:
  • rozpoznanie sygnałów radarowych (ELINT), obejmujące lokalizację i identyfikację źródeł sygnałów radiolokacyjnych
  • rozpoznania sygnałów radiowych (COMINT), czyli lokalizacja źródeł komunikacji radiowej oraz jej przechwytywanie i podsłuchiwanie.
ORP Hydrograf - Forum Modelarskie

Najnowsza koncepcja rozwoju PMW zakłada, że zostaną one wycofane do 2016 roku, ale w przyszłości mają pojawić się kolejne, po 1 do 2022 i 2026 roku. Czy to słuszna koncepcja ?
  • Okręty rozpoznawcze miały duże znaczenie w czasie Zimnej Wojny, gdy dostęp do informacji był trudny.
  • Południowo-wschodni Bałtyk i Zatoka Gdańska to miejsca aktywnych działań okrętów rozpoznawczych, śledzących ćwiczenia Floty Bałtyckiej [MSiO 12/2007]. Dlatego z pewnością PMW musi dysponować zdolnościami z zakresu COMINT i ELINT połączonych z możliwością wizualnego potwierdzenia źródła sygnału z użyciem statków powietrznych (wolny okręt nie dogoni szybszego a nawet porównywalnie szybkiego)
  • ORP Hydrograf w ciągu 35 lat służby spędził w morzu 1840 dni, czyli nieco ponad 52 dni średnio w roku.To bardzo mało - nowoczesne okręty rozpoznawcze spędzają w morzu 240 dni w ciągu roku (choć wymaga to 2 załóg). Sugeruje to, że PMW potrzebuje pół okrętu rozpoznawczego :)
  • Wiele flot dysponuje okrętami rozpoznania elektronicznego, np.:
  • Na ORP Czernicki na dziobie jest miejsce na 2 kontenery systemu PIT Srokosz pozwalające na rozpoznanie COMINT w zakresie UKF, ELINT w zakresie 0.5-18 GHz oraz rozpoznanie z użyciem kamery termowizjnej. Kontenery tego systemu są również używane przez PMW w wersji brzegowej (na ciężarówkach).
    Kontener Srokosz - zdj. PIT
  • Wymienione wyżej okręty w czasie wojny będą mogły działać jedynie w przypadku zapewnienia im ochrony przez okręty bojowe, a COMINT i ELINT są podstawowym sposobem wykrywania okrętów podwodnych. W związku zaś z postępującą miniaturyzacją wyposażenia elektronicznego już coraz mniejsze okręty wyposaża się w zestawy ELINT i COMINT, np. korweta Baynunah przy wyporności 915 t dysponuje systemami odpowiednio Elettronica Seal SLR-736E i Thales Altese. Dla okrętów bojowych istnieją już systemy COMINT działające na częstotliwościach od 1,5 MHz. Dzięki rozwojowi systemów łączności możliwe jest przekazywanie dużych ilości zebranych danych do umiejscowionych na lądzie grup tłumaczy i analityków.
Wniosek: PMW na pewno potrzebuje zdolności do wykrywania i identyfikacji sygnałów radiowych i radarowych. Ale umieszczonej na uniwersalnych okrętach, w zależności od środków od 1 szybko montowanego kontenera, po wyposażenie większości z nich w zestawy rozpoznawcze. A obecne wyposażenie okrętów rozpoznawczych nadaje się tylko do wymiany na nowe. Warto natomiast rozważyć zakup wyposażenia rozpoznawczego dla samolotów lub śmigłowców, bo czasami interesujący okręt może być poza zasięgiem dogonienia przez nasze okręty.

sobota, 31 marca 2012

Zadania MW RP w czasie W

Teoria sztuki wojennej wyróżnia dziś trzy podstawowe stany: pokój, konflikt i wojnę. Niniejszy wpis poświęcam udziałowi MW RP w ostatnim z nich, czyli pełnoskalowym starciu zbrojnym w obronie RP, które:
  • jest największym, choć z drugiej strony obecnie mało prawdopodobnym zagrożeniem dla Państwa, należy jednak pamiętać że rolą SZ jest nie tylko obrona Państwa gdy dojdzie do agresji, ale również, a może nawet bardziej, przekonanie przeciwnika, że agresja mu przeniesie więcej strat niż korzyści,
  • wymaga od Państwa i jego SZ największego wysiłku,
  • będzie starcie krótkim, ze względu na postępy atakującego lub w przypadku ich braku ze względu na presję międzynarodową,
  • zdaniem obywateli jest głównym zadaniem SZ RP.
Palący się gruziński okręt rakietowy - fot. http://www.venik4.com
W takim konflikcie zadaniem MW RP będzie:
  • Odparcie próby desantu morskiego
    • Miny wystarczyły[pdf,15MB] by powstrzymać Stany Zjednoczone przed próbą desantu na wybrzeże Kuwejtu pod okupacją Iraku, a dopuszczenie do niego może zaangażować znaczną ilość sił lądowych. Aby postawić proporcjonalnie tak dużo min do długości wybrzeża MW RP musiałaby ich postawić około 3 tysięcy. Do stawiania min można wykorzystać nawet cywilne jednostki pływające,  małe szybkie łodzie, tanie w budowie, łatwe w ukryciu i trudne do zniszczenia, a także lotnictwo. Miny stawia się 18-20 Mm od brzegu, by z jednej strony były w zasięgu brzegowej artylerii, a z drugiej strony by pozostawiały szansę na żeglugę wzdłuż wybrzeża. Oznacza to, że jedna szybka łódź postawi 4 miny w nieco ponad godzinę i musi wrócić po następne. Natomiast stawiające je większe jednostki (w tym cywilne), muszą dysponować obroną przeciwlotniczą. Można również wykorzystać w tym celu bezzałogowce.
    • Przeciwnik może podjąć próbę usunięcia min, ale szczególnie dla dennych jest to bardzo czasochłonne. Aby temu przeciwdziałać konieczne jest kontrolowanie morza chociaż blisko brzegu, z użyciem bardzo trudnych do wykrycia środków, jak radary LPI czy systemy optoelektroniczne oraz dysponowanie środkami gotowymi do atakowania okrętów przeciwnika, takimi jak rakiety przeciwokrętowe na wyrzutniach brzegowych (przeciwko celom atakującym w bardzo krótkim czasie, jak poduszkowce) i odpalane ze śmigłowców (przeciwko celom dającym czas na podniesienie śmigłowców). Wyrzutnie wieloprowadnicowych rakiet niekierowanych podobno nie są skuteczne przeciw okrętom (z wyjątkiem poduszkowców), choć Izrael oferuje system obrony wybrzeża bazujący na nich. Radary LPI muszą być mobilne (by utrudnić ich wskazanie przez systemy satelitarne) i muszą być rozmieszczone tak by ich zasięgi zazębiały się o 1/3. Ich minusem jest ograniczony zasięg - dla małych trałowców będzie on wynosił zapewne około 20 Mm. W tej sytuacji konieczne byłoby posiadanie 9-11 (z rezerwą) radarów.
    • Desant z morza dla swej skuteczności zapewne zostałby wsparty desantem z powietrza, a jego głównym celem będą lotniska i porty morskie, które pozwalają logistycznie podtrzymać ofensywę. Mniejsze porty będą wymagały odpowiedniego zaminowania, a większe odpowiednio silnej ochrony przeciwlotniczej.
    • Rosjanie pracują nad możliwością samodzielnego pływania morzem na dystansie do 150 km przez pojazdy opancerzone (w tym czołgi) wyposażone w szybko montowane pływaki [patrz NTW 12/2012]. Wydaje się że idealnie do walki z nimi nadawać się będą pociski artyleryjskie z samonaprowadzającą się subamunicją przeciwpancerną (np. Bonus czy Smart), ze względu na atak z góry. Czyli konieczność uzupełnienia MW o 1-2 baterie artylerii.
  • Uniemożliwianie penetracji od strony wybrzeża przez siły specjalne: Zadanie analogiczne do wykonywanego w czasie pokoju przez MOSG powinno pozostać w tej służbie, wzmocnionej odpowiednimi do stanu W przepisami, procedurami, szkoleniami oraz uzbrojeniem indywidualnym i zespołowym (może również rakiety przeciwlotnicze dla przeciwdziałania śmigłowcom). Zauważmy, że pojazdy podwodne pozwalają na pokonanie do 10 km [NTW 2/2013, s. 80].
  • Niedopuszczenie do ostrzału wybrzeża przez artylerię okrętową: W związku z jej zasięgiem ograniczonym do nieco ponad 20 km środki skuteczne przeciw desantowi również okażą się wystarczające.
  • Ochrona szlaków komunikacyjnych i dostaw morskich: Państwo Polskie ma rezerwy surowców strategicznych na 90 dni. W przypadku krótkiego konfliktu ochrona dostaw morskich nie ma więc znaczenia. Istotne jest jednak posiadanie zdolności by możliwie szybko po zakończeniu konfliktu przywrócić żeglugę. Wyzwaniem będzie tu usunięcie postawionych potencjalnie przez przeciwnika min morskich. W związku z tym MW RP powinna posiadać zdolności do usuwania min na terenie całej polskiej WSE, a więc do głębokości 120 m (a dla dennych 50 m). Przy czym system obrony przeciwminowej może zostać oparty na zdalnie sterowanych pojazdach i robotach przenoszonych nie na specjalnej platformie, lecz dowolnej jednostce pływającej. Szybkiego oczyszczenia wymagałyby tory wodne do Świnoujścia (60 Mm) i Gdańska (130 Mm) o szerokości około 200-250 m (+ 2x 70 m zasięgu działania min). 1 zespół przeciwminowy w składzie max. 2 bezzałogowych trałowców (ze względu na szerokość do wytrałowania) i pojazdu bezzałogowego z sonarem pokonałby dłuższą z tras w 17 godzin (ze względu na prędkość trałowania czy poszukiwania), a 1 pojazd AN/WLD-1 pozwoli usunąć z toru wodnego miny denne zamulone w czasie 9 dni (0,3 km2/h).
  • Ochrona eksploatacji zasobów morskich dotyczy głównie ochrony platform wydobywczych. W chwili obecnej w polskiej WSE eksploatowane jest 1 złoże, planowane jest rozpoczęcie eksploatacji drugiego. Koszt platformy wydobywczej sięga 500 mln USD, na kwotę tę należy jednak spojrzeć w porównaniu z kosztami infrastruktury śródlądowej. Koszt budowy elektrowni węglowej to około 1 mln USD za 1 MW mocy, a w Polsce jest kilkanaście elektrowni o mocy ponad 500 MW. SZ RP dysponują obecnie, poza systemami obrony wojsk lądowych, 6 dywizjonami rakiet przeciwlotniczych o zasięgu przekraczającym 10 km, każdy liczący po 3 baterie rakiet. A przecież elektrownie to tylko jedne z wielu obiektów wymagających ochrony (zaczynając od centrów dowodzenia i logistycznych). Na platformach można też zainstalować systemy przeciwrakietowe (np. Sea Dome). Innymi słowy - fajnie byłoby dysponować zdolnością obrony platform, w szczególności przeciwrakietowej, ale nie widać powodów by zadanie to miało szczególnie wysoki priorytet.
    Platforma wydobywcza Baltic Beta - zdjęcie: lotos.pl
  • Obrona przed ostrzałem rakietowym od strony morza: W dużej mierze zdolność do realizacji tego zadania jest zbliżona do opisanej w punkcie wyżej. Należy jednak zauważyć, że lądowy system przeciwlotniczy łatwiej ukryć niż okręt oraz łatwiej przemieścić do ochrony obiektów głębi lądu.
  • Uderzenie w ekonomiczne podstawy przeciwnika: 30% ropy Rosja eksportuje statkami przez Morze Bałtyckie i prowadzi inwestycje by tę wartość zwiększyć. Ponieważ trasy ich ruchu płyną blisko wybrzeży Szwecji, w rejonie dużego ruchu, przed atakiem konieczna będzie identyfikacja wizualna. Dlatego kluczowymi środkami wykonania tego zadania powinny być trudne do wykrycia bezzałogowce (latające i półzanurzone, jak np. ASV 6000) oraz rakiety NDR, których zasięg w pełni wystarcza do eliminacji dowolnego statku pokonującego trasę z okolic St. Petersburga poza Bałtyk. Wsparciem dla w/w środków mogą być śmigłowce i samoloty uzbrojone w tańsze o rząd wielkości od NSM rakiety klasy AGM-65. Oprócz zdolności zablokowania eksportu ropy MW może dysponować zdolnością zablokowania eksportu gazu przez Nord Stream, wydaje się że najlepsze byłyby do tego celu autonomiczne pojazdy podwodne, np. polski Albatros. Należy też dodać że Polska może, zgodnie z prawem międzynarodowym stawiać miny na terenach WSE Państw neutralnych w trakcie wojny.
  • Blokowanie swobody ruchu sił przeciwnika: Ruch okrętów nawodnych do portu w Bałtijsku można paraliżować rakietami niekierowanymi odpalanymi z terytorium Polski.
  • Projekcja siły na teren przeciwnika
    • desant: Jeśli zakładamy wyżej, że MW RP stosunkowo niewielkim kosztem powstrzyma desant innego państwa, o ile łatwiejsze będzie to zadanie dla wydających więcej od Polski na MW innych państw bałtyckich.
    • atak rakietami: Morskie nosiciele rakiet pozwalają odpalać rakiety z w zasadzie dowolnego akwenu na świecie. Jednak w sytuacji Polski rakiety o zasięgu 1500 km odpalane z jej terytorium będą w stanie osiągnąć wystarczającą ilość celów (mapa poniżej). A koszty nosicieli morskich są często ponad 100 razy większe od rakiet. Lepiej więc te środki przeznaczyć na dodatkowe rakiety niż ich nosiciele. W chwili obecnej problemem jest brak na rynku krajów zachodnich (NATO, UE, amerykańscy sojusznicy na Pacyfiku) lądowych wersji rakiet, ale ten problem za kilka lat zniknie [1, 2]. Oczywiście o ile Polska zdecyduje się na zakup takich systemów będąc członkiem Reżimu Kontroli Techniki Rakietowej.
    • dywersja: Do przeniknięcia grup dywersyjnych na teren Okręgu Królewieckiego od strony morza najlepiej użyć pojazdów podwodnych i małych szybkich łodzi półsztywnych. Próby przenikania na główne terytorium Rosji lepiej wykonać z innego kraju niż z morza.
Z tego wynika, że na czas wojny MW RP powinna mieć w składzie:
  • 3 tys. min morskich (szczególnie dennych) i szybkie trudnowykrywalne łodzie bojowe do ich stawiania (ile ?) oraz kontroli południowego Bałtyku;
  • system dalekiego (200 km) rozpoznania z 2 zestawami trudnowykrywalnych bezzałogowców latających (1  na stałe monitoruje ruch tankowców z Rosji, drugi podnoszony w ramach alarmu do weryfikacji celów zidentyfikowanych przez radary i brzegowe systemy wykrywania emisji radiowych) i 1 zestawem półzanurzonych (pozwalającym na stały monitoring ruchu tankowców);
  • śmigłowce uderzeniowe, zdolne do zaatakowania jednocześnie z wykorzystaniem rakiet o zasięgu ponad 11 km lub torped zgrupowania desantowego Floty Bałtyckiej, czyli min. 3 w gotowości (6 rakiet, 2 torpedy) i 5 na stanie (można uzyskać sprawność ponad 70%, ale pojedynczy egzemplarz co jakiś czas musi się udać na dłuższy przegląd) - do ataków na najnowsze okręty lub większe zespoły okrętów konieczne będzie angażowanie samolotów SP;
  • 1 zgrupowanie brzegowych wyrzutni co najmniej 12 rakiet przeciwokrętowych (4 defensywnych, pozostających w gotowości do obrony i 8 ofensywnych) o zasięgu min. 200 km:
  • system bliskiego rozpoznania składający się z 9 brzegowych mobilnych systemów rozpoznawczych z radarem LPI (najlepiej kontrolujących również przestrzeń powietrzną, jak Thales Sure o zasięgu 30 km) i systemem optoelektronicznym oraz systemu wykrywania emisji radarowych;
  • 2 systemy przeciwminowe zdolne do trałowania, poszukiwania i eliminowania min w pasie o szerokości 200 m;
  • port, którego swoboda użycia nie będzie ograniczona przez przeciwnika, w Ustce lub Kołobrzegu [NTW 1/2018];
  • system dowodzenia i łączności integrujący w/w składniki;
  • system ochrony przeciwlotniczej i przeciwdywersyjnej w/w elementów, ze względu na koszty oparty o:
    • rakiety bardzo krótkiego zasięgu (zmodernizowany Grom, zdolny do niszczenia rakiet manewrujących, odpalany z wyrzutni pojazdowych (Poprad), zapewniających długotrwałą gotowość do użycia);
    • ekonomiczne metody zakłócania rakiet przeciwradarowych oraz naprowadzanych laserowo i TV, np. wzorowane na doświadczeniach z wojny w Serbii
    • zmilitaryzowanej na czas W MOSG;
    dla ochrony wszystkich wcześniej wymienionych elementów MW zapewne około 30 systemów, szczególnie skoncentrowanych na głównych polskich portach.
A okręty ? Okręty są dużymi, wolnymi, drogimi celami. W pełnoskalowej wojnie, blisko kontrolowanego przez Polskę wybrzeża, ich wartość dodana ogranicza się do wysuniętej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. W pozostałych zastosowaniach istnieją alternatywne środki: tańsze, a często skuteczniejsze i trudniejsze do wykrycia.