środa, 6 czerwca 2012

Aspekty międzynarodowe MW

Clausewitz słusznie zwrócił uwagę, że wojna jest elementem polityki, konkretnie międzynarodowej. A polityka, w tym międzynarodowa, wymaga stopniowania środków. Ze składowych sił zbrojnych szczególnie do tego stopniowania nadaje się Marynarka Wojenna, pozwala bowiem na prawie nieograniczone przemieszczanie się po wszystkich morzach, demonstrację siły, ograniczanie transportu, aż po projekcję siły na ląd.

Polska stała się członkiem NATO by wzmocnić swoje bezpieczeństwo, by każdy potencjalny agresor musiał rozważyć, że atakując nasz kraj ryzykuje potencjalną odpowiedź całego Sojuszu. Ale sojusz to nie tylko korzyści, to również obowiązki. Jako członek Sojuszu musimy realizować nie tylko strategię narodową, ale też sojuszniczą

Rozładunek pomocy humanitarnej z USS McFaul w Gruzji w czasie wojny o Płd. Osetię
Dotychczasowy udział SZ RP w operacjach międzynarodowych wiązał się z dużymi kosztami, szczególnie w Afganistanie. I dlatego obecnie decydenci w Polsce starają się udział w operacjach międzynarodowych ograniczyć. Trudno nie zgodzić się z koncepcją ograniczania kosztów, ale jeśli Polska oczekuje potencjalnego wsparcia sojuszników, nie może się izolować. Trzeba szukać sposobów by taniej uczestniczyć w misjach. A MW daje jedno z rozwiązań - koszty udziału w misji nie powinny być znacznie większe niż aktywne wykorzystanie okrętu na własnych wodach. Dodatkowe koszty generują jedynie okresowa wymiana załóg (samolotem) oraz dodatki dla marynarzy za rozłąkę z rodziną. Oczywiście najlepiej by okręt biorący udział w misji był przystosowany do długotrwałego przebywania daleko od macierzystego kraju i by był ekonomiczny w eksploatacji. Do tego bezpieczeństwo marynarzy na okrętach jest znacznie większe niż w przypadku kontyngentów lądowych.

Należy zauważyć, że udział w misjach Sojuszu daje również Polsce bezpośrednie korzyści:
  • większe bezpieczeństwo transportu towarów drogą morską obniża koszty transportu i towarów, w szczególności surowców strategicznych; 
  • skuteczne operacje międzynarodowe umacniają wiarygodność sojuszu i pokazują jego siłę, odstraszając potencjalnych agresorów;
  • obywatele oczekują, że państwo zapewni im bezpieczeństwo, w tym np. ochroni przed piratami polskich marynarzy pływających po całym świecie, czego samodzielnie Polska nie jest w stanie zrealizować;
  • w przypadku przekonania sojuszników do udziału w operacjach na których zależy Polsce, dużo silniejszego oddziaływania potęgą NATO; 
  • buduje zaufanie między krajami, zwiększając bezpieczeństwo międzynarodowe, w tym Polski; 
  • wspólne ćwiczenia i misje pozwalają przygotować się sojuszników do współdziałania z Polską w przypadku konfliktu;
  • wpływ na decyzje Sojuszu zależy od udziału w jego organach dowodzenia, a ten zależy od udziału w realizujących operację siłach - czym większy udział Polski w operacjach, tym większy w strukturach dowodzenia.
MV Beluga wraz z polskim kapitanem został porwany w 2011 r. przez somalijskich piratów
Operacje Sojuszu Północnoatlantyckiego na morzu realizowane są w większości z użyciem stałych zespołów. Istnieją obecnie 2 rodzaje zespołów, w każdym rodzaju po 2 zespoły:
  • Standing NATO Maritime Group 1 i 2 (w skrócie SNMG1 i 2) - złożone z podstawowych okrętów bojowych (ang. primary surface combatants, okręty bojowe o wyporności ponad 1500 t). W ostatnich latach głównie angażują się w Operacje:
  • ale brały również udział   Obserwując uczestniczące w tych grupach okręty można sformułować minimalne stawiane nim wymagania [1][2][3][4]:
    • nieograniczony (ponad 200 Mm od najbliższego brzegu) zasięg pływania (z czego wynika np. długość ponad 90 m przy klasycznym kadłubie);
    • prędkość maksymalną co najmniej 24 w.;
    • lądowisko i hangar dla co najmniej jednego śmigłowca o masie startowej ponad 6 t;
    • uzbrojenie obejmujące armatę kalibru 76 mm, system przeciwlotniczej obrony bezpośredniej (np. Sea Dome) i wyrzutnie torped przeciw okrętom podwodnym.
    Ze względu na częsty udział w misjach wymagających pościgów i inspekcji okrętów zalecane jest posiadanie 2 szybkich półsztywnych łodzi inspekcyjnych, wraz ze slipem lub dokiem do ich spuszczania na wodę w trakcie ruchu okrętu. Jak pokażę w kolejnych postach oznacza to stosunkowo tani okręt. A jak widać zdolny do wykonywania również zadań eskorty zop, a za niewielką dopłatą również przeciwlotniczej i przeciwokrętowej, na klasycznej dla NATO trasie transatlantyckiej.
ORP Pułaski czyli główny dotychczasowy wkład PMW w SNMG1 - fot. MON
  • Standing NATO Mine Countermeasures Group 1 i 2 (SNMCMG1 i 2) - jak sama nazwa mówi, złożone głównie z okrętów przeciwminowych oraz z okrętu dowodzenia i wsparcia (którego rolę pełniły np. ORP Czernicki, HDMS Thetis, KNM Valykrien). Oprócz wspólnych ćwiczeń i zwalczania asymetrycznych zagrożeń przeciwminowych (np. u wybrzeży Libii) grupy te oczyszczają, z min i niewybuchów pozostawionych w trakcie poprzednich konfliktów, akweny istotne dla krajów NATO, jak np. Kanał La Manche czy Morze Bałtyckie.
RP zobowiązała się, że wystawimy jedną jednostkę nawodną do stałych zespołów sojuszu. Dotychczas ze strony PMW w stałych zespołach NATO brały udział:
co w perspektywie ostatnich 7 lat daje dokładne spełnienie zobowiązania.

Niszczyciele min są dość tanim sposobem udziału w misjach (względnie niski koszt okrętu, niska liczebność załogi), a ich półroczna coroczna obecność wraz z okrętem dowodzenia i wsparcia przez rok raz na 5-6 lat wydaje się minimalnym wkładem dającym możliwość okresowego dowodzenia stałym zespołem Sojuszu i wzrostu znaczenia PMW w NATO.

Gorzej wygląda jednak dotychczasowy sposób zaangażowania w bardziej prestiżową grupę SNMG1. Wykorzystane dotychczas okręty są drogie w budowie i eksploatacji, fregaty - ze względu na bardzo liczną załogę i koszty napraw, polskie okręty podwodne ze względu na swój wiek i nieprzystosowanie do działania tak daleko od własnych baz. Te drugie ze względu na postęp w rozwoju autonomicznych pojazdów podwodnych i półzanurzonych nie wydają się z resztą do kontroli żeglugi niezbędne.

Oprócz udziału w stałych zespołach NATO okręty PMW biorą udział w powtarzanych zazwyczaj dorocznie ćwiczeniach i manewrach, z których główne w ostatnich latach to:
 Miesiąc   Nazwa   Zaangażowanie  Cel
maj Baltic Sarex holownik ratowniczy
śmigłowiec ratowniczy
koordynacja ratownictwa
maj Spontex fregata zop
maj Open Spirit niszczyciel min usuwanie niewybuchów w krajach bałtyckich
luty lub maj Dynamic Mongoose 3 śmigłowce zop lub fregata ze śmigłowcem zop współdziałanie NATO
czerwiec Baltops 5 okrętów (głównie
 przeciwminowych)
budowanie stabilności międzynarodowej
sierpień lub wrzesień Danex okręt (n. min, rakietowy) budowanie stabilności międzynarodowej
wrzesień Northern Coast fregata, okręt rakietowy, korweta zop, 3 trałowce, okręt dowodzenia budowanie stabilności międzynarodowej
Szczegółowa lista ćwiczeń dostępna jest tutaj.

Czy należy utrzymać w/w zaangażowanie ?
  • W przypadku dużej katastrofy morskiej konieczne jest zaangażowanie dużej ilości śmigłowców (uratowanie przez 1 ponad 40 rozbitków to wyjątek), a to wymaga albo wielkie inwestycje w ich zakup i utrzymanie, albo skoordynowanej akcji ratowniczej.
  • Udział w Open Spirit jest jednym z nielicznych objawów (obok np. PKW Orlik) wspierania przez Polskę bezpieczeństwa najbliższych i najbardziej potrzebujących wsparcia sojuszników.
  • W przypadku sugerowanej przeze mnie rezygnacji z okrętów podwodnych, ich poszukiwania musimy uczyć się w ćwiczeniach międzynarodowych.
  • Baltops są jedynymi ćwiczeniami, w których Polska regularnie bywa gospodarzem. Aby to utrzymać konieczne jest duże zaangażowanie, na poziomie największych, czyli właśnie około 5 okrętów.
  • Przy posiadaniu odpowiedniej ilości dla Baltops, nie powinno być problemu z wydzieleniem 1 okrętu do udziału w Danex i Northern Coast.
  • Brytyjczycy wysłali na Dynamic Mongoose 2 śmigłowce, wydaje się to ilością wystarczającą.
Pozostałe ćwiczenia albo są nieregularne (np. Crown Eagle, MCOPLAT), albo są przeznaczone dla stałych zespołów NATO (np.Spontex), albo też odbywają się wyłącznie przy polskim wybrzeżu i można do nich wydelegować okręty dyżurne (np. seria Passex)
I w ten sposób, przy pomocy okrętów dyżurujących w ramach dyżurów bojowych pogotowia kryzysowego, dochodzimy do ostatniego z międzynarodowych aspektów MW - zaznaczania obecności morskiej w strefie zainteresowania (obejmującej nie tylko WSE, ale też rejony przyległe, czyli co najmniej południowy Bałtyk) i gotowości do reakcji na działania innych państw. W tym kontekście ważne jest by reakcja była odpowiednia. Dlatego choć Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy może dobrze wypełniać zadanie zatapiania okrętów w czasie wojny, okręty dyżurne będą niezbędne by zapewnić możliwość stopniowania reakcji, by nie doprowadzać do eskalacji konfliktu, a stosować proporcjonalne do zagrożenia środki. Powinny być wyposażone stosownie do potencjalnych zagrożeń, czyli przede wszystkim w armatę średniego kalibru (o zasięgu porównywalnym z potencjalnym przeciwnikiem, czyli 22 km), system przeciwrakietowy do samoobrony, sonar wykrywający miny i okręty podwodne, system łączności z COM, radar, system optoelektroniczny do identyfikacji obiektów i dokumentacji wydarzeń z dużej odległości, bomby głębinowe, wkm. Ze względu na nie zakończone wątpliwości dotyczące przebiegu WSE z Niemcami i Danią jeden powinien znajdować się na zachodnim, a jeden na wschodni wybrzeżu.

Fińska Hamina - przykład okrętu spełniającego podane wymagania - fot. www.puolustusvoimat.fi

Wnioski

Z powyższych wymagań wynika, że w skład PMW muszą wchodzić co najmniej:
  • 2 duże okręty bojowe (hangar dla śmigłowca 7 t, działo średniego kalibru, system obrony przeciwrakietowej, nieograniczona dzielność morska);
  • 2-3 okręty zdolne do niszczenia min (min. 1 w SNMCMG1 / Open Spirit, 1 w kraju);
  • łącznie z w/w co najmniej 8 okrętów (by wystawić silną jak obecnie reprezentację w Baltops przy 1 okręcie w remoncie);
  • 4 śmigłowce zop i 4 ratownicze lub lepiej 6 uniwersalnych (2 zop na ćwiczeniach, dyżurny, poddyżurny, rezerwowy i remontowany).
MW może również zapewnić transport morski, środki desantowe i bazowanie dla jednostek wojsk lądowych, sił powietrznych i specjalnych. Ale to temat na osobną analizę.

niedziela, 13 maja 2012

MW w Raport 4/2012

Kwietniowy Raport z 2012 roku zawiera szereg artykułów, autorstwa byłych wysokich rangą oficerów PMW, poświęconych przedstawionej pod koniec marca przez MON koncepcji rozwoju PMW. Choć propozycja ministerstwa nie wzbudza mojego entuzjazmu, jej krytyka w wykonaniu admirałów w stanie spoczynku również wymaga komentarza.

Zgadzam się absolutnie z autorami, że dużym problemem dla PMW jest brak kontynuacji przez kolejne ekipy rządowe projektów rozpoczętych przez poprzednie, ale bierze się on z braku zgody wszystkich istotnych sił co do polityki obronnej. A brak ten bierze się z istniejącego w Polsce sposobu prowadzenia polityki: nakierowane na konflikt a nie konsensus. Oczekiwanie przez dowódców MW zmiany w tym zakresie jest nierealne. Trzeba się do tego dostosować i tak prowadzić projekty by nie stanowiło to problemu. Jak ? Np. w czasie jednej kadencji budować okręty modułowe (nawet jeśli z braku czasu prostsze, a z braku pieniędzy bez modułów), a w kolejnej zakupywać moduły. Wszystko z budżetu MW.

Przykład okrętu modułowego - duński Standard Flex 300
Autorom nie podoba się koncepcja marynarki do obrony wybrzeża. Uważają że przyszło wojna będzie przypominała konflikty w Libii czy Jugosławii, będzie niekontaktowa (z bardzo ograniczoną ilością starć lądowych), głównym środkiem walki będzie konwencjonalna broń precyzyjnego rażenia, a źródłem danych kosmiczno-powietrzne rozpoznanie. Jej celem będzie zniszczenie ekonomii, funkcji państwa, kluczowej infrastruktury. Dlatego podwodne i nawodne duże okręty rakietowe staną się kluczowe. Choć dla działań ofensywnych NATO czy UE może być to prawdą, to nie sądzę by słuszne było by decydenci odpowiedzialni za bezpieczeństwo i obronę RP powinni ufać takim doradcom. Po pierwsze: taką taktykę stosowano tylko przy ogromnej przewadze technologicznej. Po drugie, koalicja dużo potężniejszych krajów od Polski w konflikcie prowadzonym bezkontaktowo musiała wykorzystać większość posiadanych środków precyzyjnego rażenia by pokonać dość słabego przeciwnika, jakim była Libii, pomimo tego że działanie kontaktowe jednocześnie prowadzili w niej rebelianci. Po trzecie: Rosja, najsilniejszy potencjalny agresor dla Polski, uważa podejście NATO za niewłaściwe - pokazała to w Gruzji, gdzie wojnę dużo szybciej zakończyła niż kraje zachodnie w Libii.

Kontradmirałowi Badeńskiemu nie podoba się, że śmigłowce ratownicze nie zostaną zastąpione w proporcji 1:1. A czy jest tak potrzeba, skoro nowe mają dużo niższą awaryjność ? Nie jest również prawdą, że zredukowano przeładunki w polskich portach.

Autorzy wydają się oburzeni planami drastycznego zmniejszenia ilości okrętów. Pozostawiając przyszłej osobnej notce analizę minimalnej liczby okrętów w PMW, należy jednak zauważyć, że RP nie jest jedyny krajem znacząco zmniejszającym ilość sił morskich. Np Królewska MW Holandii w 2002 roku dysponowało 40 okrętami bojowymi, w tym 18 fregatami, a w 2012 dysponuje 21 okrętami bojowymi, w tym 6 fregatami. Znacząco zwiększają się bowiem możliwości okrętów (w tym nie tylko bojowe, ale szczególnie w zakresie ilości dni, które okręt może spędzać w morzu).
HNLMS De Zeven Provincien - jedna z 6 holenderskich fregat
W kilku punktach autorzy mają jednak rację, jak choćby co do:
  • błędy w prezentacji (np. slajd przedstawiający liczbę okrętów nie zgadza się z sumą liczb okrętów z innych slajdów),
  • ciągłości utrzymania posiadanych zdolności,
  • pustych deklaracji politycznych zawartych w Strategiach czy umowach międzynarodowych,
  • odległych horyzontów realizacji planów i głównych wydatków - poza obecną kadencją.
Kilku błędów również nie zauważają, np.:
  • brak bazowego dokumentu strategicznego jasno określającego zadania i obszar działania okrętów,
  • odnośnie okrętów obrony wybrzeża: montaż tego samego wyposażenia na mniejszym okręcie nie obniży znacząco ich kosztu, tym samym nie jest jasna konieczność zakończenia projektu Gawron i budowy nowych okrętów obrony wybrzeża,
  • rozciąga w czasie proces budowy nowych okrętów (a żeby były tanie, serie trzeba budować szybko);
  • nie wiadomo po co w służbie pozostaje na wiele lat 12 trałowców i 5 okrętów desantowo-minowych (zostawia się je do odpowiednio 2026 i 21 roku, ale bez następców);
  • brak zmian jakościowych do typów okrętów, uwzględniających obecne możliwości techniczne.
No i nie zauważają bezdyskusyjnych plusów nowej koncepcji: że powstała i że została poddana pod dyskusję.

Najciekawszy temat - analizę ilości okrętów i ich typów w przyszłej PMW zostawiam przyszłym postom.

PS: W czasie Balt-Military-Expo MW ujawniła kilka kolejnych szczegółów dotyczących koncepcji:
  • jako przykład okrętu obrony wybrzeża zaprezentowano Meko CSL [1,2,3,NTW 11/07] - bardzo ciekawy okręt z możliwością wykonywania misji zop, przeciwminowych, patrolowych, rozpoznawczych, wyposażony w 2 śmigłowce 12 t, większy od Gawrona - wydaje się jednak ryzykowny i kosztowny;
  • jako przykłady okręty patrolowego z funkcją zwalczania min zaprezentowano typy Holland, Knud Rassmussen i Darussalem - będą nastawione na działanie poza Bałtykiem, ale tak na prawdę to potencjalnie bardzo różne okręty - o długości 72-130 m, z hangarem lub bez, uzbrojeniem od armaty 76 mm po również rakiety przeciwokrętowe, przeciwlotnicze czy torpedy;
  • okręt wsparcia logistycznego ma mieć możliwość zaokrętowania 100 osób, zaopatrywania okrętów w morzu, napraw UiSW.

sobota, 28 kwietnia 2012

Bezpieczeństwo żeglugi czasu P

Marynarka Wojenna obok zadań bojowych i przygotowania do nich, ma również zlecone zadania obejmujące tę część dbania przez państwo o bezpieczeństwo żeglugi, dla której niezbędne są zdolności, którymi i tak MW RP musi na wypadek wojny dysponować. Obejmują one w zasadzie następujące 4 obszary:

Hydrografia

W 2012 roku PMW dysponuje 2 okrętami hydrograficznymi. Spędzają one razem rocznie w morzu średnio poniżej 92 dni, i to pomimo wykonywania zadań nie tylko hydrograficznych (takich jak szkolenia, misje naukowe czy dozorowe). Do wykonania takiej ilości zadań w zupełności wystarczyłoby około 0,3 okrętu. Ale może okręty te mają takie wyposażenie, że nie jest łatwe do umieszczenia na dowolnej odpowiedniej wielkości jednostce ? Wyposażenie okrętu do działań hydrograficznych powinno obejmować [1, 2]:
Należy zauważyć, że część z w/w elementów wyposażenia jest tożsama z wyposażeniem niezbędnym do poszukiwania min. Istnieje też jednak możliwość by zadania hydrograficzne wykonywały okręty cywilne i wydaje się że RP z niej skorzysta.

Usuwanie min i niewybuchów

Na obszarze Bałtyku wciąż znajduje się bardzo dużo min i niewybuchów, będących pozostałością głównie II Wojny Światowej. Zagrażają one bezpieczeństwu żeglugi jak i budowy instalacji. Przy okazji budowy Gazoportu w Świnoujściu w ciągu 11 miesięcy zgłoszono potrzebę usunięcia 57 obiektów niebezpiecznych. Ponieważ główne porty polskiego wybrzeża znajdują się na jego dwóch krańcach, wydaje się że dla utrzymania kilkudziesięciogodzinnego czasu reakcji niezbędne jest posiadanie w gotowości po 1 okręcie w każdym portów MW. Wyposażenie takiego okrętu powinno obejmować [1, NTW 7/99, NTW 8/01]:

ORP Wigry typu 207 - fot. Maciej Szczepańczyk

W/w okręty powinny wspierać brzegowe grupy saperów do działań na wybrzeżu.

Niektórzy eksperci twierdzą, że do działań przeciwminowych na tak płytkich wodach niezbędne są okręty specjalistyczne. Trudno się z tym jednak zgodzić patrząc na SF 300 czy zastępujące w tych działaniach małych okrętach typu Holm oraz oferowania skonteneryzowanych zestawów, np. pojazdu podwodnego z dźwigiem do jego opuszczania, sterowaniem i niezbędnym wyposażeniem w 1 TEU. Również trały mogą holować okręty niededykowane, wystarczy miejsca na 1-3 TEU.

Poszukiwanie i ratownictwo

Podstawową służbą państwową odpowiedzialną za poszukiwanie i ratownictwo na morzu jest Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa. Zgodnie z porozumieniami międzynarodowymi jest ona odpowiedzialna za poszukiwanie i ratownictwo na obszarze polskiej strefy odpowiedzialności, nie pokrywającej się z polską wyłączną strefą ekonomiczną. Nie dysponuje ona jednak 2 kluczowymi zdolności niezbędnymi w zakresie ratownictwa, i w tym zakresie wspiera ją MW RP:

1. Ratownictwo z powietrza

Śmigłowce ratownicze PMW wykonują około 30 akcji ratowniczych rocznie, w większości dotyczą one podejmowania pojedynczych osób chorych, ale zdarzają się również katastrofy dotyczące jednostek, na których pokładzie jest około 10 osób. Większe katastrofy są bardzo rzadkie (Heweliusz, Estonia). Katastrofa Estonii pokazała jak wielka jest rola śmigłowców - uratowały ponad 75% uratowanych, 1 śmigłowiec (klasy 10t) uratował 44 osoby wysadzając uratowanych na pokłady pobliskich statków.

Zgodnie z ustaleniami międzynarodowymi śmigłowiec musi być w stanie znaleźć się w dowolnym punkcie strefy odpowiedzialności w ciągu godziny, z czego na start przewidziane jest 10-20 minut (a można osiągnąć nawet 4). Drugi śmigłowiec poddyżurny powinien być w stanie uzupełnić lub zastąpić pierwszy po 2 godzinach. W związku z wielkością polskiej strefy MW RP utrzymuje w stale w gotowości 1 śmigłowiec (z 9 posiadanych). I w mojej opinii ta ostatnia wartość (9) jest jedyną wzbudzającą poważniejsze wątpliwości. Szwecja utrzymuje w gotowości 5 z 10, a Wlk. Brytania 12 z 24 (przy czym szwedzkie bazy są oddalone od siebie o ponad 250 km). Nie ma wątpliwości, że ze względu na remonty, szkolenie, śmigłowiec poddyżurny, nie ma możliwości by PMW dysponowała tylko 2, ale wydaje się że wystarczyłyby 4 (dyżurny, poddyżurny, wykonujący szkolenie i remontowany), a najlepiej nieco więcej śmigłowców mogących wykonywać nie tylko zadania SAR, ale również zwalczania okrętów podwodnych czy nawodnych. Większość śmigłowców o masie od 6t w górę ma miejsce na uniwersalne wyposażenie [też 1, 2, 3], a zmiana wyposażenia zajmuje 30 min [s. 54]. Co do ilości baz lotnictwa warto zauważyć, że Deutsche Marine dysponuje jedynie jedną bazą lotnictwa, a do działań nad Bałtykiem jednym wspierającym ją lotniskiem w Warnemunde [NTW 10/2015]. Zestaw 1 baza (Siemirowice) + 1 dodatkowe lądowisko śmigłowców (Świnoujście, Goleniów czy Ustka o ile pozostaną tam inne jednostki MW) wydaje się całkowicie wystarczający.

Warto zauważyć, że służba SAR może być dotowana przez UE i dotyczy to również śmigłowców (np. w Estonii). Może więc warto odciążyć budżet MON i przekazać W-3RM do MOSG ?

2. Ratownictwo podmorskie

PMW utrzymuje zdolność do ratownictwa podwodnego głównie ze względu na posiadane okręty podwodne. Wydaje się jednak, że tańsze od utrzymywania 2 okrętów typu Piast jest wykorzystanie pojazdu NSRS (z którym PMW i tak ćwiczy) z tzw. statku okazyjnego, czyli dowolnego chwilowo dostępnego wynajętego dużego holownika oceanicznego. Szczególnie, że konieczność ratowania załogi okrętu podwodnego może nastąpić daleko od polskiego wybrzeża. Inną opcją jest takie wyposażenie okrętów podwodnych by systemy ratownicze nie były potrzebne - jak postąpili Niemcy. Z resztą PMW też wykorzystuje kombinezony pozwalające na awaryjne opuszczenie o. podwodnego z głębokości do 240 m.

Okręt ratowniczy ORP Piast - fot. szczecin.eu
Trenując w tym celu PMW wykonuje zadania wsparcia cywilnego, jak np. wydobycie z wraku kutra rybackiego znajdującego się na głębokości 60 m ciała rybaka, a następnie podniesienie wraku z dna. I bardzo dobrze, że marynarze mają możliwość połączenia ćwiczeń z pomocą potrzebującym. Czy potrzeba do tego jednak specjalistycznych okrętów ? Wyposażenie obecnych okrętów ratowniczych obejmuje sprzęt łatwo instalowany:
3. Ratownictwo nawodne

MW i SZ RP starają się być samodzielne, a w związku z tym posiadają środki zdolne zabezpieczyć ratowniczo ćwiczenia oraz zadania operacyjne MW i SP na morzu w tym przed zalaniem wodą (wypompowywanie), ogniem, awarią napędu, sterowania lub wejściem na mieliznę (holowanie) czy usuwanie zatopionej techniki wojskowej. Środki te wykorzystują również gdy zachodzi taka potrzeba wspierając służby cywilne. De facto do ich realizacji wystarczają typowe holowniki. Pomimo dysponowania okrętami gotowymi do wyjścia z Gdyni w ciągu 6 godzin, na przestrzeni wielu lat nie zostały wezwane do akcji.


Podsumowując, wydaje się, że do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi w czasie pokoju, PMW wystarczy posiadanie:
  • 3 okrętów (zapewnią zdolność posiadania stale w morzu 2, co z pewnością wystarczy dla zapewnienia dyżuru w kilkudziesiąciogodzinnej gotowości w 2 bazach i do 100 dni na hydrografii), zdolnych do wzięcia na pokład wyposażenia o którym mowa wyżej
  • 4 śmigłowców ratowniczych, czym większych tym lepszych.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Okręty rozpoznania elektronicznego

PMW posiada w składzie 2 okręty rozpoznania elektronicznego typu 863, ORP Nawigator i ORP Hydrograf. Okręty te prowadzą:
  • rozpoznanie sygnałów radarowych (ELINT), obejmujące lokalizację i identyfikację źródeł sygnałów radiolokacyjnych
  • rozpoznania sygnałów radiowych (COMINT), czyli lokalizacja źródeł komunikacji radiowej oraz jej przechwytywanie i podsłuchiwanie.
ORP Hydrograf - Forum Modelarskie

Najnowsza koncepcja rozwoju PMW zakłada, że zostaną one wycofane do 2016 roku, ale w przyszłości mają pojawić się kolejne, po 1 do 2022 i 2026 roku. Czy to słuszna koncepcja ?
  • Okręty rozpoznawcze miały duże znaczenie w czasie Zimnej Wojny, gdy dostęp do informacji był trudny.
  • Południowo-wschodni Bałtyk i Zatoka Gdańska to miejsca aktywnych działań okrętów rozpoznawczych, śledzących ćwiczenia Floty Bałtyckiej [MSiO 12/2007]. Dlatego z pewnością PMW musi dysponować zdolnościami z zakresu COMINT i ELINT połączonych z możliwością wizualnego potwierdzenia źródła sygnału z użyciem statków powietrznych (wolny okręt nie dogoni szybszego a nawet porównywalnie szybkiego)
  • ORP Hydrograf w ciągu 35 lat służby spędził w morzu 1840 dni, czyli nieco ponad 52 dni średnio w roku.To bardzo mało - nowoczesne okręty rozpoznawcze spędzają w morzu 240 dni w ciągu roku (choć wymaga to 2 załóg). Sugeruje to, że PMW potrzebuje pół okrętu rozpoznawczego :)
  • Wiele flot dysponuje okrętami rozpoznania elektronicznego, np.:
  • Na ORP Czernicki na dziobie jest miejsce na 2 kontenery systemu PIT Srokosz pozwalające na rozpoznanie COMINT w zakresie UKF, ELINT w zakresie 0.5-18 GHz oraz rozpoznanie z użyciem kamery termowizjnej. Kontenery tego systemu są również używane przez PMW w wersji brzegowej (na ciężarówkach).
    Kontener Srokosz - zdj. PIT
  • Wymienione wyżej okręty w czasie wojny będą mogły działać jedynie w przypadku zapewnienia im ochrony przez okręty bojowe, a COMINT i ELINT są podstawowym sposobem wykrywania okrętów podwodnych. W związku zaś z postępującą miniaturyzacją wyposażenia elektronicznego już coraz mniejsze okręty wyposaża się w zestawy ELINT i COMINT, np. korweta Baynunah przy wyporności 915 t dysponuje systemami odpowiednio Elettronica Seal SLR-736E i Thales Altese. Dla okrętów bojowych istnieją już systemy COMINT działające na częstotliwościach od 1,5 MHz. Dzięki rozwojowi systemów łączności możliwe jest przekazywanie dużych ilości zebranych danych do umiejscowionych na lądzie grup tłumaczy i analityków.
Wniosek: PMW na pewno potrzebuje zdolności do wykrywania i identyfikacji sygnałów radiowych i radarowych. Ale umieszczonej na uniwersalnych okrętach, w zależności od środków od 1 szybko montowanego kontenera, po wyposażenie większości z nich w zestawy rozpoznawcze. A obecne wyposażenie okrętów rozpoznawczych nadaje się tylko do wymiany na nowe. Warto natomiast rozważyć zakup wyposażenia rozpoznawczego dla samolotów lub śmigłowców, bo czasami interesujący okręt może być poza zasięgiem dogonienia przez nasze okręty.

sobota, 31 marca 2012

Zadania MW RP w czasie W

Teoria sztuki wojennej wyróżnia dziś trzy podstawowe stany: pokój, konflikt i wojnę. Niniejszy wpis poświęcam udziałowi MW RP w ostatnim z nich, czyli pełnoskalowym starciu zbrojnym w obronie RP, które:
  • jest największym, choć z drugiej strony obecnie mało prawdopodobnym zagrożeniem dla Państwa, należy jednak pamiętać że rolą SZ jest nie tylko obrona Państwa gdy dojdzie do agresji, ale również, a może nawet bardziej, przekonanie przeciwnika, że agresja mu przeniesie więcej strat niż korzyści,
  • wymaga od Państwa i jego SZ największego wysiłku,
  • będzie starcie krótkim, ze względu na postępy atakującego lub w przypadku ich braku ze względu na presję międzynarodową,
  • zdaniem obywateli jest głównym zadaniem SZ RP.
Palący się gruziński okręt rakietowy - fot. http://www.venik4.com
W takim konflikcie zadaniem MW RP będzie:
  • Odparcie próby desantu morskiego: 
    • Miny wystarczyły[pdf,15MB] by powstrzymać Stany Zjednoczone przed próbą desantu na wybrzeże Kuwejtu pod okupacją Iraku, a dopuszczenie do niego może zaangażować znaczną ilość sił lądowych. Aby postawić proporcjonalnie tak dużo min do długości wybrzeża MW RP musiałaby ich postawić około 3 tysięcy. Do stawiania min można wykorzystać nawet cywilne jednostki pływające,  małe szybkie łodzie, tanie w budowie, łatwe w ukryciu i trudne do zniszczenia, a także lotnictwo. Miny stawia się 18-20 Mm od brzegu, by z jednej strony były w zasięgu brzegowej artylerii, a z drugiej strony by pozostawiały szansę na żeglugę wzdłuż wybrzeża. Oznacza to, że jedna szybka łódź postawi 4 miny w nieco ponad godzinę i musi wrócić po następne. Natomiast stawiające je większe jednostki (w tym cywilne), muszą dysponować obroną przeciwlotniczą. Można również wykorzystać w tym celu bezzałogowce.
    • Przeciwnik może podjąć próbę usunięcia min, ale szczególnie dla dennych jest to bardzo czasochłonne. Aby temu przeciwdziałać konieczne jest kontrolowanie morza chociaż blisko brzegu, z użyciem bardzo trudnych do wykrycia środków, jak radary LPI czy systemy optoelektroniczne oraz dysponowanie środkami gotowymi do atakowania okrętów przeciwnika, takimi jak rakiety przeciwokrętowe na wyrzutniach brzegowych (przeciwko celom atakującym w bardzo krótkim czasie, jak poduszkowce) i odpalane ze śmigłowców (przeciwko celom dającym czas na podniesienie śmigłowców). Wyrzutnie wieloprowadnicowych rakiet niekierowanych podobno nie są skuteczne przeciw okrętom (z wyjątkiem poduszkowców), choć Izrael oferuje system obrony wybrzeża bazujący na nich. Radary LPI muszą być mobilne (by utrudnić ich wskazanie przez systemy satelitarne) i muszą być rozmieszczone tak by ich zasięgi zazębiały się o 1/3. Ich minusem jest ograniczony zasięg - dla małych trałowców będzie on wynosił zapewne około 20 Mm. W tej sytuacji konieczne byłoby posiadanie 9-11 (z rezerwą) radarów.
    • Desant z morza dla swej skuteczności zapewne zostałby wsparty desantem z powietrza, a jego głównym celem będą lotniska i porty morskie, które pozwalają logistycznie podtrzymać ofensywę. Mniejsze porty będą wymagały odpowiedniego zaminowania, a większe odpowiednio silnej ochrony przeciwlotniczej.
    • Rosjanie pracują nad możliwością samodzielnego pływania morzem na dystansie do 150 km przez pojazdy opancerzone (w tym czołgi) wyposażone w szybko montowane pływaki [patrz NTW 12/2012]. Wydaje się że idealnie do walki z nimi nadawać się będą pociski artyleryjskie z samonaprowadzającą się subamunicją przeciwpancerną (np. Bonus czy Smart), ze względu na atak z góry. Czyli konieczność uzupełnienia MW o 1-2 baterie artylerii.
  • Uniemożliwianie penetracji od strony wybrzeża przez siły specjalne: Zadanie analogiczne do wykonywanego w czasie pokoju przez MOSG powinno pozostać w tej służbie, wzmocnionej odpowiednimi do stanu W przepisami, procedurami, szkoleniami oraz uzbrojeniem indywidualnym i zespołowym (może również rakiety przeciwlotnicze dla przeciwdziałania śmigłowcom). Zauważmy, że pojazdy podwodne pozwalają na pokonanie do 10 km [NTW 2/2013, s. 80].
  • Niedopuszczenie do ostrzału wybrzeża przez artylerię okrętową: W związku z jej zasięgiem ograniczonym do nieco ponad 20 km środki skuteczne przeciw desantowi również okażą się wystarczające.
  • Ochrona szlaków komunikacyjnych i dostaw morskich: Państwo Polskie ma rezerwy surowców strategicznych na 90 dni. W przypadku krótkiego konfliktu ochrona dostaw morskich nie ma więc znaczenia. Istotne jest jednak posiadanie zdolności by możliwie szybko po zakończeniu konfliktu przywrócić żeglugę. Wyzwaniem będzie tu usunięcie postawionych potencjalnie przez przeciwnika min morskich. W związku z tym MW RP powinna posiadać zdolności do usuwania min na terenie całej polskiej WSE, a więc do głębokości 120 m (a dla dennych 50 m). Przy czym system obrony przeciwminowej może zostać oparty na zdalnie sterowanych pojazdach i robotach przenoszonych nie na specjalnej platformie, lecz dowolnej jednostce pływającej. Szybkiego oczyszczenia wymagałyby tory wodne do Świnoujścia (60 Mm) i Gdańska (130 Mm) o szerokości około 200-250 m (+ 2x 70 m zasięgu działania min). 1 zespół przeciwminowy w składzie max. 2 bezzałogowych trałowców (ze względu na szerokość do wytrałowania) i pojazdu bezzałogowego z sonarem pokonałby dłuższą z tras w 17 godzin (ze względu na prędkość trałowania czy poszukiwania), a 1 pojazd AN/WLD-1 pozwoli usunąć z toru wodnego miny denne zamulone w czasie 9 dni (0,3 km2/h).
  • Ochrona eksploatacji zasobów morskich dotyczy głównie ochrony platform wydobywczych. W chwili obecnej w polskiej WSE eksploatowane jest 1 złoże, planowane jest rozpoczęcie eksploatacji drugiego. Koszt platformy wydobywczej sięga 500 mln USD, na kwotę tę należy jednak spojrzeć w porównaniu z kosztami infrastruktury śródlądowej. Koszt budowy elektrowni węglowej to około 1 mln USD za 1 MW mocy, a w Polsce jest kilkanaście elektrowni o mocy ponad 500 MW. SZ RP dysponują obecnie, poza systemami obrony wojsk lądowych, 6 dywizjonami rakiet przeciwlotniczych o zasięgu przekraczającym 10 km, każdy liczący po 3 baterie rakiet. A przecież elektrownie to tylko jedne z wielu obiektów wymagających ochrony (zaczynając od centrów dowodzenia i logistycznych). Na platformach można też zainstalować systemy przeciwrakietowe (np. Sea Dome). Innymi słowy - fajnie byłoby dysponować zdolnością obrony platform, w szczególności przeciwrakietowej, ale nie widać powodów by zadanie to miało szczególnie wysoki priorytet.
    Platforma wydobywcza Baltic Beta - zdjęcie: lotos.pl
  • Obrona przed ostrzałem rakietowym od strony morza: W dużej mierze zdolność do realizacji tego zadania jest zbliżona do opisanej w punkcie wyżej. Należy jednak zauważyć, że lądowy system przeciwlotniczy łatwiej ukryć niż okręt oraz łatwiej przemieścić do ochrony obiektów głębi lądu.
  • Uderzenie w ekonomiczne podstawy przeciwnika: 30% ropy Rosja eksportuje statkami przez Morze Bałtyckie i prowadzi inwestycje by tę wartość zwiększyć. Ponieważ trasy ich ruchu płyną blisko wybrzeży Szwecji, w rejonie dużego ruchu, przed atakiem konieczna będzie identyfikacja wizualna. Dlatego kluczowymi środkami wykonania tego zadania powinny być trudne do wykrycia bezzałogowce (latające i półzanurzone, jak np. ASV 6000) oraz rakiety NDR, których zasięg w pełni wystarcza do eliminacji dowolnego statku pokonującego trasę z okolic St. Petersburga poza Bałtyk. Wsparciem dla w/w środków mogą być śmigłowce i samoloty uzbrojone w tańsze o rząd wielkości od NSM rakiety klasy AGM-65. Oprócz zdolności zablokowania eksportu ropy MW może dysponować zdolnością zablokowania eksportu gazu przez Nord Stream, wydaje się że najlepsze byłyby do tego celu autonomiczne pojazdy podwodne, np. polski Albatros. Należy też dodać że Polska może, zgodnie z prawem międzynarodowym stawiać miny na terenach WSE Państw neutralnych w trakcie wojny.
  • Blokowanie swobody ruchu sił przeciwnika: Ruch okrętów nawodnych do portu w Bałtijsku można paraliżować rakietami niekierowanymi odpalanymi z terytorium Polski.
  • Projekcja siły na teren przeciwnika: 
    • desant: Jeśli zakładamy wyżej, że MW RP stosunkowo niewielkim kosztem powstrzyma desant innego państwa, o ile łatwiejsze będzie to zadanie dla wydających więcej od Polski na MW innych państw bałtyckich.
    • atak rakietami: Morskie nosiciele rakiet pozwalają odpalać rakiety z w zasadzie dowolnego akwenu na świecie. Jednak w sytuacji Polski rakiety o zasięgu 1500 km odpalane z jej terytorium będą w stanie osiągnąć wystarczającą ilość celów (mapa poniżej). A koszty nosicieli morskich są często ponad 100 razy większe od rakiet. Lepiej więc te środki przeznaczyć na dodatkowe rakiety niż ich nosiciele. W chwili obecnej problemem jest brak na rynku krajów zachodnich (NATO, UE, amerykańscy sojusznicy na Pacyfiku) lądowych wersji rakiet, ale ten problem za kilka lat zniknie [1, 2]. Oczywiście o ile Polska zdecyduje się na zakup takich systemów będąc członkiem Reżimu Kontroli Techniki Rakietowej.
    • dywersja: Do przeniknięcia grup dywersyjnych na teren Okręgu Królewieckiego od strony morza najlepiej użyć pojazdów podwodnych i małych szybkich łodzi półsztywnych. Próby przenikania na główne terytorium Rosji lepiej wykonać z innego kraju niż z morza.
Z tego wynika, że na czas wojny MW RP powinna mieć w składzie:
  • 3 tys. min morskich (szczególnie dennych) i szybkie trudnowykrywalne łodzie bojowe do ich stawiania (ile ?) oraz kontroli południowego Bałtyku;
  • system dalekiego (200 km) rozpoznania z 2 zestawami trudnowykrywalnych bezzałogowców latających (1  na stałe monitoruje ruch tankowców z Rosji, drugi podnoszony w ramach alarmu do weryfikacji celów zidentyfikowanych przez radary i brzegowe systemy wykrywania emisji radiowych) i 1 zestawem półzanurzonych (pozwalającym na stały monitoring ruchu tankowców);
  • śmigłowce uderzeniowe, zdolne do zaatakowania jednocześnie z wykorzystaniem rakiet o zasięgu ponad 11 km lub torped zgrupowania desantowego Floty Bałtyckiej, czyli min. 3 w gotowości (6 rakiet, 2 torpedy) i 5 na stanie (można uzyskać sprawność ponad 70%, ale pojedynczy egzemplarz co jakiś czas musi się udać na dłuższy przegląd) - do ataków na najnowsze okręty lub większe zespoły okrętów konieczne będzie angażowanie samolotów SP;
  • 1 zgrupowanie brzegowych wyrzutni co najmniej 12 rakiet przeciwokrętowych (4 defensywnych, pozostających w gotowości do obrony i 8 ofensywnych) o zasięgu min. 200 km:
  • system bliskiego rozpoznania składający się z 9 brzegowych mobilnych systemów rozpoznawczych z radarem LPI (najlepiej kontrolujących również przestrzeń powietrzną, jak Thales Sure o zasięgu 30 km) i systemem optoelektronicznym oraz systemu wykrywania emisji radarowych;
  • 2 systemy przeciwminowe zdolne do trałowania, poszukiwania i eliminowania min w pasie o szerokości 200 m;
  • port, którego swoboda użycia nie będzie ograniczona przez przeciwnika, w Ustce lub Kołobrzegu [NTW 1/2018];
  • system dowodzenia i łączności integrujący w/w składniki;
  • system ochrony przeciwlotniczej i przeciwdywersyjnej w/w elementów, ze względu na koszty oparty o:
    • rakiety bardzo krótkiego zasięgu (zmodernizowany Grom, zdolny do niszczenia rakiet manewrujących, odpalany z wyrzutni pojazdowych (Poprad), zapewniających długotrwałą gotowość do użycia);
    • ekonomiczne metody zakłócania rakiet przeciwradarowych oraz naprowadzanych laserowo i TV, np. wzorowane na doświadczeniach z wojny w Serbii; 
    • zmilitaryzowanej na czas W MOSG;
    dla ochrony wszystkich wcześniej wymienionych elementów MW zapewne około 30 systemów, szczególnie skoncentrowanych na głównych polskich portach.
A okręty ? Okręty są dużymi, wolnymi, drogimi celami. W pełnoskalowej wojnie, blisko kontrolowanego przez Polskę wybrzeża, ich wartość dodana ogranicza się do wysuniętej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. W pozostałych zastosowaniach istnieją alternatywne środki: tańsze, a często skuteczniejsze i trudniejsze do wykrycia.

niedziela, 25 marca 2012

Jak zatopić okręt

Najbardziej prawdopodobnym przeciwnikiem PMW wydaje się być Flota Bałtycka. W tej sytuacji powstaje pytanie jakich środków najlepiej użyć by jej okręty wyeliminować z walki ?

Analizę skuteczności artyleryjskiej obrony przeciwrakietowej i systemów walki elektronicznej bazuję na kanadyjskich analizach związanych z modernizacją fregat Halifax. Zakładają one 30% skuteczność flar i dipoli. Natomiast prawdopodobieństwo zniszczenia 1 strzałem rakiety szacują na 0,006 dla amunicji 20mm i 0,04 dla amunicji 57 mm. W tej sytuacji wydaje się, że zależność prawdopodobieństwa od kalibru jest jest kwadratowa i dla innych kalibrów można ją szacować na:

d d2 d2/Pk Pk
130mm 16900 84500 0,2
100mm 10000 83333 0,12
76mm 5776 82514 0,07
57mm 3249 81225 0,04
30mm 900 75000 0,012
20mm 400 66667 0,006

W teorii oznacza to, że prawdopodobieństwo zniszczenia celu powietrznego artylerią 30 mm osiąga 90% przy około 200 pociskach, 95% przy 250, a 99% przy 400. By je wystrzelić jedno działo AK-630 potrzebuje od 2,4 do 4,8 s. Skuteczny zasięg przeciw celom powietrznym dział 30 mm sięga 3 km. Przy poddźwiękowej prędkości rakiety atakującej oznacza to że jedna armata może zestrzelić 2-3 rakiety, w zależności od ilości ich manewrów i konieczności jej przekierowywania (prędkość obrotu armaty około 70 stopni/s). W praktyce wymagane jest współdziałanie 2 armat AK-630 dla zapewnienia wystarczającego prawdopodobieństwa zniszczenia rakiety. Analogiczne teoretyczne analizy:
  • dla armaty 130 mm, ze względu na szybkostrzelność do 35 strz/min pozwolą jej zestrzelić 1 cel pomimo większego zasięgu (przeciwko celom pow. 10 km).
  • dla armaty A-190 (100 mm), ze względu na szybkostrzelność do 80 strz/min (o ile zadziała) i zasięg do celów powietrznych max. 8 km, można liczyć na zestrzelenie 1 celu
  • dla armaty AK-100, ze względu na szybkostrzelność do 50 strz/min, również można liczyć na zestrzelenie 1 celu (mniejsze prawdopodobieństwo, około 90%)
  • dla armaty AK-726, ze względu na szybkostrzelność do 214 strz/min i zasięg do celów powietrznych max. 7 km można liczyć na zestrzelenie 2 celów niemanewrujących i 1 manewrującego
  • dla armaty AK-176, ze względu na szybkostrzelność do 120 strz/min, można liczyć na zestrzelenie 1 celu
Poniżej pisząc o rakietach przeciwokrętowych mam na myśli najnowsze ich modele (jak RBS-15 Mk 3 czy NSM), zdolne do pokonywania zaprogramowanej trasy i wykonywania szybkich zmian kierunku.

W skład Floty Bałtyckiej wchodzą następujące okręty:
  • 2-3 okręty podwodne z lat 1983, 86 i 2010 - ze względu na możliwość zanurzenia konieczne użycie torped;
  • 1 fregata proj. 11540 z lat 2009
    • Fregata Neustraszimyj
    • System przeciwlotniczy Kindżał zwalcza cele od pułapu 10 m, w związku z tym nie zatrzyma nowoczesnych rakiet przeciwokrętowych. Również system Kasztan nie poradzi sobie z rakietami atakującymi poniżej 5m, jak np. używane przez MW RBS-15 Mk 3. Pozostaje system artyleryjski. Dodając do tego 30% szansę systemów walki elektronicznej oraz armatę AK-100 wydaje się że dla skutecznego ataku należy użyć 3 rakiet przeciwokrętowych.
    • A ile należałoby użyć rakiet krótkiego zasięgu ? Kindżał może zwalczać rakiety manewrujące w odległości od 1.5 do 5 km. AGM-65 może być więc zwalczany przez 18 s, co przy zdolności odpalania co 6 s daje 7 rakiet. Przy prawdopodobieństwie zestrzelenia rzędu 0.6, oznacza to możliwość zestrzelenia 2 rakiet. Łącznie 8-11 rakiet krótkiego (13 km) zasięgu powinno wystarczyć do poważnego uszkodzenia okrętu.
    • Okręt dysponuje systemem rakietowych bomb głębinowych RBU-6000, które można wykorzystać do obrony przeciwtorpedowej, więc torpedy nie wydają się szczególnie skuteczniejszym środkiem ataku.
  • 4 fregaty proj. 20380 z lat 2008, 2011, 2013 i 2014 (planowane są jeszcze 2, patrz NTW 1/16)
    • Fregata Sterguszczij
    • Pierwszy prototypowy okręt Stereguszczij [1,2] uzbrojony jest w armatę A-190, 2 armaty AK-630 i system Kasztan - atakując od tyłu wystarczą 3 rakiety przeciwokrętowe, z innych kierunków 11-14 rakiet krótkiego (9 km) zasięgu, system Pakiet pozwoli okrętom obronić się przed atakiem torpedowym
    • Drugi zbudowany okręt, a pierwszy seryjny, a także kolejne obecnie budowane, zamiast systemu Kasztan, mają docelowo dysponować systemem Polimer-Redut Kalibr, z 12 wyrzutniami dla rakiet 9M96 o zasięgu 60 km, pułapie od 5m i prawdopodobieństwie zniszczenia celu 1 rakietą na poziomie 0.7, lub w miejsce każdej z nich 4 rakietami 9M100 o zasięgu 10 km. Rakiety te wciąż są w opracowaniu i są bardzo zawodne, ale gdy się pojawią i zostaną dopracowane, pozwolą stworzyć konfigurację (4 9M96 i 32 9M100), którą dopiero około 20 rakiet będzie w stanie pokonać (nie ma radarów pozwalających na jednoczesne zwalczanie 16 celów,  a do tego 2 armaty AK-630 i 1 A-190). A torped nie będzie można użyć, ze względu na ich ograniczony do 25 km zasięg. System Kalibr przeszedł próby w drugiej połowie 2014 r. [NTW 6/15, s. 93].
  • 4-7 korwety zop proj. 1331M z lat 1987-90 - okręty te nie dysponują skutecznym systemem przeciwrakietowym, za to dysponują wyrzutniami RBU-6000, w tej sytuacji wydaje się że do ich zniszczenia wystarczą 1-2 pociski rakietowe krótkiego (8km) zasięgu;
  • 4 korwety rakietowe proj. 12341 z lat 1989-91 - rakiety 9M33 systemu Osa-M nie dysponują możliwością przechwytywania rakiet, a ponieważ artyleria w całości zainstalowana jest na rufie, więc atakując od dziobu powinny wystarczyć 1-2 rakiety przeciwokrętowe, przy użyciu pocisków krótkiego zasięgu  konieczne wydaje się zastosowanie 5-6 pocisków rakietowych krótkiego zasięgu (11 km), ze względu na brak broni przeciwtorpedowych można również wykorzystać 2 torpedy;
  • 7 okrętów rakietowych proj. 12411 z lat 1985-92 oraz jeden z 2000 - rakiety Igła nie dysponują możliwością przechwytywania rakiet, w związku z tym obronę przeciwrakietową zapewnia jedynie artyleria kierowana przez 1 radar, brak jest systemów przeciwtorpedowych - wystarczą 2-3 rakiety przeciwokrętowe (atakujące od dziobu) lub 6-7 pocisków rakietowe krótkiego zasięgu (8km) lub 2 torpedy;
  • 4 trałowce proj. 1265 z lat 1990-93 uzbrojonych jedynie w kierowaną optycznie armatę AK-306, nie zdolną do obrony przeciwrakietowej - wystarczą 1-2 pociski rakietowe krótkiego (6 km) zasięgu lub torpedy;
  • 4 okręty desantowe proj. 775 z lat 1983-91 r- rakiety Igła nie dysponują możliwością przechwytywania rakiet, w związku z tym obronę przeciwrakietową zapewnia jedynie artyleria kierowana przez 1 radar, przy czym na 3 z nich jest to system jak na proj. 1331M nie zapewniający ochrony przeciwrakietowej, brak systemu przeciwtorpedowego - na 3 wystarczy po 1-2 pociski rakietowe krótkiego (8 km) zasięgu lub 1-2 torpedy, na ostatnim przy ataku od przody 2-3 rakiety przeciwokrętowe, w innej sytuacji konieczne może się okazać użycie 5-7 pocisków rakietowych krótkiego zasięgu (8km) lub 2 torpedy;
  • 1-2 poduszkowce desantowe proj. 12322 z lat 1990-91- jw, ale ze względu na bardzo wysoką prędkość (63 w.) bez problemu uciekną torpedom (MU-90 na stanie PMW, prędkość 50 w.), od tyłu nie są bronione dlatego wystarczą 1-2 rakiety przeciwokrętowe, w przypadku ataku z innego kierunku do ich zniszczenia trzeba wykorzystać 6-7 pocisków rakietowych krótkiego (6 km) zasięgu;
  • Poduszkowiec desantowy typu 12322 Żubr - żródło: jeffhead.com
  • wiele nieuzbrojonych w systemy przeciwrakietowe jednostek pomocniczych, w tym 4 kutry desantowe projektu 1176 o ładowności 50 ton (czołg podstawowy, dwa transportery opancerzone, 120 żołnierzy), 4 szybkie jednostki desantowe projektu 11770 – 45 ton (czołg podstawowy, dwa samochody lub 92 żołnierzy) i 3 [NTW 8/15] szybkie kutry desantowe projektu 21820 (140 t, 2 czołgi lub 4 BTR)
Wnioski:
  • Jeśli jakiś okręt najtaniej można zatopić torpedami, to wydaje się że wystarczą do tego 2 sztuki (w tej chwili pozwoli to 1 śmigłowcowi zniszczyć 1 z prawie 60% okrętów Floty Bałtyckiej). Należy jednak pamiętać, że torpedy ze statków powietrznych można odpalać dopiero przy głębokości morza przekraczającej 25 m, co nie jest problemem wobec okrętów podwodnych (widocznych w takiej sytuacji z powietrza, można je atakować bombami głębinowymi), ale może być wobec okrętów nawodnych, szczególnie blisko wybrzeża.
  • Ponieważ rakiety krótkiego zasięgu (np. AGM-65, FASGW-ANL) są tańsze o rząd wielkości, warto by śmigłowce MW mogły ich używać. Choć zapewne nie będą mogły przenosić więcej niż 2-4 sztuk, to zdolność ta podniesie ilość okrętów, które 1 śmigłowiec będzie mógł zniszczyć, do ponad 75% Floty Bałtyckiej.
  • W chwili obecnej do zniszczenia dowolnego okrętu MW FR (poza podwodnymi) wystarczy 8 rakiet przeciwokrętowych.
  • Przeciwko najnowocześniejszym, właśnie powstającym, okrętom MW FR wydaje się że najtańszym środkiem ataku będą samoloty F-16 SP uzbrojone w rakiety AGM-65 (z koniecznością użycie nawet do 6 przeciwko 1 okrętowi).
Źródła informacji o Flocie Bałtyckiej: