czwartek, 25 lutego 2016

Obrona Krajów Bałtyckich a sprawa Polska

RAND Corporation opublikowała na początku roku raport na temat możliwości obrony przez NATO swoich 3 krajów bałtyckich.

Z Polskiej perspektywy kluczowe wydają się następujące wnioski:
  • W obecny stanie NATO nie jest w stanie obronić Łotwy ani Estonii przed rosyjskim atakiem. Potencjalne konsekwencje porażki są bardzo poważne, z upadkiem NATO włącznie, dlatego i Polska powinna się zaangażować w stworzenie 3 ciężkich brygad sił lądowych NATO gotowych do obrony Łotwy i Estonii w ciągu kilku dni oraz odpowiednich dla nich sił wsparcia. 
    Wyrzutnia rakiet WR-40 fot. altair.com.pl
  • USA nie dysponują w Europie wystarczającą ilością artylerii. Rosja w zakładanym scenariuszu, poza pododdziałami wsparcia grup taktycznych, użyła 3 dywizjonów artylerii lufowej, 5 dywizjonów BM-21 i 2 dywizjonów Uragan. Aby przeciwnik nie osiągnął nadmiernej przewagi (powyżej 1.8) obrona powinna dysponować co najmniej 4 dywizjonami wyrzutni rakiet (w SZ RP jest ich 7) oraz 2 dywizjonami artylerii lufowej (w SZ RP poza dywizjami jest ich 5), oczywiście o co najmniej zbliżonych możliwościach.
  • Wydaje się, że SZ RP dałyby radę wydzielić brygadę zmechanizowaną, dywizjon armat i 1-2 dywizjony WR-40 które mogłyby wziąć udział w obronie krajów bałtyckich w opisanych scenariuszach.
  • Atak na tyle zaskakujący, by uniemożliwił transport ciężkiego sprzętu NATO, ogranicza użyte przez Rosję środki do 1 batalionowej grupy taktycznej (lub dywizjonu w przypadku artylerii) z każdej brygady lub pułku z Zachodniego Okręgu Wojskowego oraz z Wojsk Powietrzno-Desantowych. Jest to zgodne z moją analizą;
  • Lotnictwo NATO nie było w stanie zmienić przebiegu walk na lądzie, ale było w stanie prowadzić równorzędną walkę z przeciwnikiem w powietrzu - wystarczy więc, że zapewnimy wystarczający opór wojsk lądowych;
  • Jednostki lekkie mają wartość tylko jeśli dysponują mobilnością taktyczną (opancerzonymi środkami transportu), środkami ppanc. i plot oraz artylerią;
Należy dodać, że po przeprowadzeniu opisanych w raporcie symulacji, ale przed opublikowaniem raportu, Stany Zjednoczone podpisały porozumienia SOFA w wyniku których w Polsce i krajach bałtyckich znajdzie się batalion operacyjny, dowództwo i część jednostek wsparcia Opancerzonego Brygadowego Zespołu Bojowego (ABCT), a pozostałe 2 bataliony znajdą się w Niemczech oraz Bułgarii i Rumunii [NTW 3/2016, s. 13]. Oprócz zaś nich będzie jeszcze w Europie sprzęt dla kolejnej takiej brygady.

Podane w raporcie siły rosyjskie są o mniej więcej 1/3 większe niż wynika z opisu (o 1 batalionowej grupie z każdej brygady czy pułku). Ale nawet tak liczą około 250 czołgów, 800 bojowych wozów piechoty, 350 dział, 300 wyrzutni rakiet i 100 śmigłowców uderzeniowych. Jeśli porównamy je z Opancerzonym Brygadowym Zespołem Bojowym (ABCT) to się okaże, że ma on do dyspozycji blisko 90 czołgów i 160 bwp.

1 komentarz:

  1. Raport RAND ma bardzo wiele słabych punktów - od metodologii, poprzez kontekst strategiczny po założenia taktyczne i operacyjne. Pisać można długo ale publikacja wygląda na taką która ma zamieszać w kręgach decyzyjnych osób kompletnie niezorientowanych w kwestiach wojskowych i wywrzeć presję na takie a nie inne finansowanie poszczególnych programów. Przede wszystkim kolejny raz poruszana jest absurdalna kwestia ataku na kraje bałtyckie w sytuacji kiedy priorytetami dla faktycznych operacji są Kaukaz, Azja Centralna oraz Ukraina i Białoruś w Europie. Kraje bałtyckie mogłyby zostać zajęte tylko jako uprzedzenie ataku ze strony NATO, w każdej innej sytuacji są one korzystnym dla Rosji rozciągnięciem sił na wrażliwy obszar frontu. Nie traktowałbym go poważnie jako wyznacznika czegokolwiek.

    OdpowiedzUsuń