wtorek, 9 grudnia 2014

Rosyjska brygada strzelców zmotoryzowanych

W wyniku reform Serdiukowa podstawową jednostką wojsk lądowych Federacji Rosyjskiej stała się brygada. Większość z brygad to brygady strzelców zmotoryzowanych. Strukturę takiej brygady (z prawie 4400 ż.) ustalono na koniec 2008 roku na [1, 2]:
Takich brygad SZ FR miały na koniec 2014 roku 35 (oraz 11 baz sprzętu dla kolejnych tyluż brygad), w tym:
  • siedem w Zachodnim, graniczącym z NATO i Polską, Okręgu Wojskowym: 9., 25., 27., 79. (we Flocie Bałtyckiej), 80., 138., 200. (we Flocie Północnej) i dwie bazy: 99. (w czasie W 13.), 216. (w czasie W 4.);
  • dziewięć w Centralnym OW : 15., 21., 23., 28., 32., 35., 55., 74.,  a także wzmocniona drugim batalionem czołgów 201. baza w Tadżykistanie i 103. baza sprzętu (84. brygada w czasie W);
  • dziesięć w Południowym OW : 17., 18., 19., 20., 131. brygada w Abchazji, 136., 205., 693. w Płd. Osetii oraz 73. i 76. w Armenii;
  • oraz dziewięć we Wschodnim OW: 36., 38., 39., 57., 59., 60., 64., 69., 70. oraz osiem baz: 225. (29. w czasie W), 230. (88. w czasie W), 234. (92. w czasie W), 237. (89. w czasie W), 240. (90. w czasie W), 243. (92. w czasie W), 245. (93. w czasie W), 247. (94. w czasie W);
Podział terytorium Rosji na okręgi wojskowe, źródło: wikipedia.org
Podobną strukturę miały brygady czołgów, z tym że miały tylko 1 batalion strzelców zmotoryzowanych, a za to 3 bataliony czołgów, ale po 3 kompanie (31 czołgów w batalionie). Nie posiadają także dywizjonu ppanc. Takie brygady na koniec 2013 roku były 3: 5. w Ułan-Ude (WOW), 6. w Mulino (ZOW) i 7. w Czebarkulu (COW).

Analogiczny do w/w jednostek zakres zadań mogło wykonywać jeszcze kilka nietypowych związków taktycznych, np. 2. dywizja strzelców zmotoryzowanych, 4. dywizja czołgów czy 7. pułk strzelców zmotoryzowanych, ale to już tematy na inne posty.

Od początku prac mówiono o podziale brygad strzelców zmotoryzowanych na 3 kategorie: ciężką (z BMP), średnią (na BTR) i lekką (na samochodach opancerzonych). W 2012 roku na forum odvaga2004 Виктор Иванович Мураховский przekazał informację o nowej strukturze jednostek ciężkich. W skrócie przedstawia ją poniższy rysunek:
Struktura ciężkiej rosyjskiej brygady z 2012 r., http://ljrate.ru/post/9108/28061
liczyć ma ponad 4600 ż (oraz 142 BMP i 84 czołgi), a szczegółowo w jej skład mają wchodzić:
  • dowództwo i sztab (wg postu z odvaga2004 - 73 ż.),
  • 2 bataliony strzelców, po 534 ż i 52 BMP, każdy mający w składzie:
    • 3 kompanie strzelców po 15 BMP,
    • bateria 6 moździerzy 120 mm,
    • kompania wsparcia, z plutonem medycznym (4 poj.), plutonem remontowo-ewakuacyjnym (z 8 pojazdami ewakuacyjnymi BREM-1, 2 dźwigami i 4 ciężarówkami) i plutonem zabezpieczenia (z 38 ciężarowkami i 9 przyczepami),
    • pluton ppanc. z 6 pojazdami z ppk,
    • pluton dowodzenia, z 2 BMP i 3 transporterami,
  • 2 bataliony czołgów, po 214 ż i 42 czołgi, każdy mający w składzie:
    • 4 kompanie po 10 czołgów,
    • kompania wsparcia, m.in. z 5 pojazdami ewakuacyjnymi BREM-1,
    • pluton dowodzenia, z 2 czołgami i 1 BMP,
  • artyleria:
    • 2 dywizjony haubic samobieżnych,
    • bateria artylerii rakiet (6 BM-21),
    • bateria ppanc. (12 9P162),
  • dywizjon przeciwlotniczy, mający w składzie:
  • batalion rozpoznawczy, z 442 ż, mający w składzie:
    • kompanie rozpoznawczą na pojazdach Ryś/Tigr,
    • kompanię rozpoznawczą z 14 BMP/BMR,
    • kompanię rozpoznawczego wsparcia batalionów z 12 BMP/BMR,
    • kompanię rozpoznania sygnałowego (jw.),
    • kompanię bezzałogowców bliskiego zasięgu (26 БКБД25, 5 БКБД100, niestety symbole jeszcze dla mnie nie jasne),
    • kompanię bezzałogówców średniego zasięgu (4 БКБД),
    • plutony wsparcia (z co najmniej 3 BMP),
  • batalion dowodzenia,
  • batalion inżynieryjno-saperski,
  • batalion zabezpieczenia materialno-technicznego,
  • kompania walki elektronicznej,
  • kompania obrony przed bronią masowego rażenia,
  • kompania medyczna,
  • szkolenie, w tym kompania ubezpieczenia procesu szkolenia (рота обеспечения учебного процесса) i poligon,
  • gazeta, drukarnia, orkiestra i klub.
Wg kolejnych informacji koncepcja zawiera też brygady z 1 batalionem czołgów i 3 strzelców. Do końca 2013 roku nie ma informacji o implementacji w/w struktury w jednostkach. Dodatkowo struktura ta budzi kilka wątpliwości (choćby wzrost rozmiaru dywizjonu plot w zakresie 2S6 i połączenia de facto 2 dywizjonów w jeden przy spadku ilości wyrzutni rakietowych), toteż należy ją moim zdaniem traktować jako przybliżoną. Niestety od końca 2013 r. bardzo zmniejszyła się ilość dostępnych źródeł internetowych (likwidacja forum ryadovoy.ru czy strony warfare.be, szczęśliwie duże fragmenty są dostępne na http://web.archive.org/).

I jeszcze akapit o taktyce działania w/w związków taktycznych. Brygady mają za zadanie w obronie zabezpieczyć pas o szerokości 20 km. Natomiast w ataku kluczowe było uzyskanie lokalnej przewagi na poziomie co najmniej 4 do 1, lokalnej - czyli liczonej na pododdziałach 2-3 poziomy niższych od dowodzonego (dla dowódcy pułku/brygady - na poziomie kompanii lub plutonu). I zasadniczo do ataku niezbędne było dysponowaniem dywizjonem artylerii na każdy batalion sił obrońcy.

sobota, 6 grudnia 2014

Gotowość bojowa

Rosja, wojna o Południową Osetię, 2008 r.. Rosyjskie Siły Pokojowe w Osetii składały się z 4 batalionowych grup taktycznych i 2 kompanii Specnazu. Tuż za rosyjską granicą stacjonowały siły wzmocnienia na wypadek konfliktu w składzie 2 batalionowych grup taktycznych. Dalej stacjonowały jednostki Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego, formalnie znaczna ich część była w gotowości bojowej, co oznaczało że 1/3 sił miała być gotową do wyruszenia w ciągu 24 godz.

Rosyjscy żołnierze desantują się z poduszkowca w trakcie ćwiczeń.

6. sierpnia rozpoczęła się wstępna wymiana ognia. 7. sierpnia o 23:30 rozpoczęła się gruzińska ofensywa, rosyjskie siły pokojowe w Osetii otrzymały o niej informacje telefonicznie o 23:45 wraz z zapewnieniem, że dopóki nie będą interweniować, nie będą atakowane. 8. sierpnia o 1.00 w nocy Sztab Generalny Rosji nakazał siłom wzmocnienia (w/w 2 batalionowym grupom taktycznym) wejście do akcji, wyruszyły w ciągu 30 min, po kolejnych 30 min pierwsza z nich była już w Osetii. Najprawdopodobniej o 2.00 Prezydent FR wydał zgodę na wejście sił rosyjskich na terytorium Południowej Osetii. O 3.00 w nocy ogłoszono alarm w części oddziałów Północnokaukaskiego Okręgu Wojskowego, m.in. w 19. Dywizji (503. pułk strzelców), 42. Dywizji (70. i 71. pułk strzelców oraz 50. pułk artylerii), a także wydano rozkaz udania się do Osetii batalionowej grupie bojowej z 76. Dywizji Powietrzno-Desantowej z Pskowa (odległego o ponad 2000 km). O 10.00 do akcji weszło rosyjskie lotnictwo.

Samoloty z Pskowa zaczęły startować o 16.00. Pierwsza kompania batalionu pow.-des. z Noworosyjska została załadowana na okręty desantowe około 19.00, reszta batalionu do końca dnia. Przed zachodem słońca również pierwsze małe okręty wyruszyły w kierunku Abchazji, większe (klasy krążownik i niszczyciel) wyruszyły 9. sierpnia około 16. 9. sierpnia około 15.30 do walki włączyły się pododdziały Specnazu. Po 40 godzinach od ogłoszenia alarmu, 9. sierpnia o 20.00 pojawił się w rejonie działań 503. pułk strzelców (trasa wg Google Maps na 10 g.). W nocy z 9. na 10. sierpnia zaczęły docierać jednostki 42. Dywizji (marsz o długości 300 km) oraz weszła do walki batalionowa grupa z 76. DPD. 10. sierpnia przerzucono z użyciem śmigłowców 4 bataliony powietrzno-desantowe i dowieziono koleją ich sprzęt z Noworosyjska. Dotarła także kolejna batalionowa grupa z 76. DPD.

Rosyjscy żołnierze w drodze do Płd. Osetii
Podsumowując: w ciągu 72 godzin (pierwsze znaczące jednostki po 48 godzinach) do walki weszło ponad 15 tys. żołnierzy (ponad 25 batalionów), z czego 2/3 stacjonowały w odległości drogowej około 300 km, 10% dotarło koleją z odległości 600-700 km, większość pozostałych sił zaś dotarła mostami powietrznymi z odległości nawet 2000 km.

W wyniku tej wojny przywódcy FR podjęli decyzję o koniecznej gruntownej reformie SZ, gdyż nie spełniły one oczekiwań. Kluczowym powodem transformacji było przejście do armii ciągłej gotowości.

Jak śmiesznie przy tym wygląda deklaracja NATO o budowie "szpicy", która w 48-72 godziny wprowadzi do działania 650 ż, a w ciągu 5-7 dni - 5 do 7 tysięcy. Na kolejne trzeba będzie czekać 30-45 dni.

sobota, 30 sierpnia 2014

Przyszła wojna

Wydarzenia które miały miejsce na Ukrainie w 2014 roku, na dzień dzisiejszy, przyniosły Ukrainie, oprócz zmiany władzy i zbliżenia z UE i NATO, utratę na rzecz Federacji Rosyjskiej Krymu oraz ciężkich walk w obwodach Donieckim i Ługańskim, powiązanych z groźbą utraty i tego terytorium. Nie można wykluczyć, że to dopiero początek. Żadne państwo nie chciałoby się znaleźć się w sytuacji w jakiej jest obecnie Ukraina. Z punktu widzenia Polski, oprócz wspierania pokoju i suwerenności Ukrainy, pojawia się pytanie co można i należy zrobić, by do analogicznej sytuacji w Rzeczypospolitej nie dopuścić.

W różnych krajach UE i NATO powstają analizy przebiegu działań oraz rosyjskiej taktyki, aby przygotować się na przyszły konflikt. Najwyższym szczeblem gdzie się na to zdecydowano jest brytyjska Izba Gmin, gdzie raport opublikowała komisja obrony. Raporty opublikowały też łotewska Narodowa Akademia Obrony i estońskie Międzynarodowe Centrum Badań Obrony. W Polsce na razie brak tak kompleksowych opracowań. Widać, że analityce zauważyli nowy sposób prowadzenia wojen [1,2,3], ale na razie nie sugerują rozwiązań, ani nawet nie zwracają uwagi że trzeba ich poszukać. Spróbuję to nadrobić.

Palący się kompleks sportowy Szachtara w Doniecku, fot. http://liveuamap.com
Każdy z krajów członków NATO, opierając się na artykule V, przystępując do sojuszu liczy na kolektywną obronę najsilniejszej sumarycznie armii świata. Z drugiej strony, ta część świata jest niechętna wojnom i stara się wdrażać rozwiązania pokojowe, choćby dlatego że w demokratycznych krajach Zachodu oczekują tego wyborcy. Jak pokazały jednak wydarzenia na Ukrainie, Rosja może zaprojektować atak tak, by członkowie Sojuszu mogli nie uznać go za rosyjską agresję. Ze względu na sieć powiązań międzynarodowych dla niektórych może to być wygodny pretekst. Problemem NATO może się okazać "kolektywny brak woli politycznej, by podjąć skoordynowaną akcję mającą zniechęcić (Rosję) do ataku", szczególnie wobec agresji wykonywanej w sposób nie klasyczny - wielkimi armiami. Zostało to nazwane "taktyką dwuznaczną" (ang. ambigious warfare) lub wojną hybrydową.

Bazując na najnowszych rosyjskich koncepcjach oraz wydarzeniach na Ukrainie, można wyznaczyć 8 faz strategii dwuznacznej (z czego pierwsze 5 w znacznej mierze podlega kompetencjom MSW), przy czym wykonanie kolejnego etapu musi zostać poprzedzone skuteczną realizacją wcześniejszego:
  1. Stworzenie dogodnych warunków do rozpoczęcia działań poprzez działania w sferze informacyjnej, moralnej, psychologicznej, ideologicznej, dyplomatycznej, ekologicznej czy ekonomicznej. Przykłady takiego działania to np. wydawanie paszportów dużej ilości Rosjan będących obywatelami atakowanego kraju, referenda o statusie języka rosyjskiego, uzyskiwanie silnego poparcia ważnych partii politycznych lub organizacji (np. SPD w Niemczech).
  2. Oszukiwanie przywódców politycznych i wojskowych przy pomocy dyplomacji, mediów, kontaktów. Przykładem takiego działania było zbliżanie i oddalanie własnych sił od granicy (zgłaszane jako ćwiczenia), angażujące i męczące wojska obrońcy bez przekraczania granic.
  3. Doprowadzenie do słabszego wykonywania obowiązków służbowych lub ich zaniechania przez łapówki, zastraszanie czy oszustwa.
  4. Wprowadzenie destabilizacji wśród ludności, dzięki propagandzie i separatystom.Umożliwia to wprowadzanie jednostek okupacyjnych pod hasłem niesienia pomocy (choć tu pierwszeństwo pomysłu należy przyznać misji stabilizacyjnej w Iraku).

  5. Żołnierze bez oznak przynależności kontrolujący lotnisko w Symferopolu, fot. Elizabeth Arrott / VOA
  6. Ustanowienie blokad (w tym stref zakazu lotów) i użycie najemników do wsparcia separatystów. Przy czym należy zauważyć, że na Krymie siły użyte na początku składały się z 3 grup po 50 żołnierzy (parlament, 2 lotniska), kolejne dotarły dopiero po 24 godzinach na lotniska (około 2 tysięcy).
  7. Dokładne rozpoznanie i rozpoczęcie działań zbrojnych na wszelkich polach.
  8. Atakowanie celów punktowych, w tym informacyjnie.
  9. Usunięcie pozostałych jednostek przeciwnika poprzez dokładne wskazywanie i niszczenie.
Pozostanie w obszarze pierwszych 5 faz nie uruchomi art. 5 NATO, a może doprowadzić do oderwania części kraju lub wprowadzenia w nim długofalowego niepokoju, jak na Ukrainie. Rosja stosuję doktrynę unilateralizmu: osiągnięcie siłą celu, a następnie wobec braku aktywnego sprzeciwu uznaje go za fakt. Powyższa taktyka w dużej mierze też pozwala ukryć największą słabość armii rosyjskiej jaką jest słabe wyszkolenie - biorące się ze słabej edukacji oraz wojska poborowego, nie pozwalające wykorzystać potencjału sprzętu. Nie dotyczy ono jednak jednostek elitarnych, stanowiących trzon działań w Gruzji czy większość na Krymie.

Aby powyższej taktyce przeciwdziałać Polska może i powinna:
  1. Przygotować się do płynnego przejścia (w ciągu kliku godzin) ze stanu pokoju do wojny, bez zmian organizacyjnych, związanego z nimi bałaganu. System dowodzenia na czas pokoju i wojny musi być ten sam. Zmiana ta powinna dotyczyć działania wszystkich jednostek organizacyjnych Państwa. Niestety ostatnie zmiany systemu dowodzenia są od tego dalekie. Skuteczną alternatywą powinno być wprowadzenie zasady totalnej i bezwarunkowej obrony. Totalnej, czyli obejmującej wszystkie aspekty działania państwa. Bezwarunkowej, czyli takiej w której każdy obywatel (w tym dowódca jednostki) ma prawo bronić ojczyzny wszystkimi środkami (bez konieczności oczekiwania na zgodę Prezydenta czy Sejmu).
  2. Singapurskie 5 filarów obrony totalnej.
  3. Zapewnić gotowość własnych sił szybkiego reagowania do działania i zapewnić ich adekwatną ilość i jakość. Na pewno należy uznać za słuszną decyzję o profesjonalizacji armii, bo problemem Ukrainy nie jest brak sił, ale morale poborowych (to samo z resztą działo się w Gruzji). W tym zakresie w Polsce robi się wiele, konieczne są jednak dalsze działania, jak choćby:
    1. Zakup śmigłowców odpowiednich dla działań specjalnych,
    2. Poprawić rozmieszczenie wojsk lądowych (głównie zlokalizowanych obecnie z Zachodniej Polsce) by zapewnić możliwość szybkiego reagowania wobec stosunkowo małego, ale szybko atakującego przeciwnika (np. rozbudowywanych rosyjskich wojsk powietrzno - desantowych czy oddziałów zmotoryzowanych). Szczęśliwie obecnie granicę z Ukrainą można pozostawić mniej strzeżoną, szczególnie wobec jej chęci wstąpienia do NATO.
    3. Poprawić gotowość bojową jednostek poprzez ograniczenie liczby jednostek skadrowanych, a za to stworzenie jednostek będących samodzielnymi, gotowymi do działania, mieszanymi (na poziomie kompanii) ogólnowojskowymi zgrupowaniami (wzmocnionymi batalionami) gotowymi do skutecznego przeciwdziałania wobec zgrupowań rosyjskich (po 400 ż.), (skuteczne na pewno były zespoły liczące po 70 wozów bojowych, wspartymi przez artylerię [s. 8]). Ze względu na presję zaprzestania działań zbrojnych przeciwdziałanie musi być natychmiastowe, gdyż wstrzymanie ognia następuje na linii osiągniętej dnia wejścia porozumienia w życie.
    4. Poprawienie jakości i samodzielności dowódców, gdyż przewaga liczebna nie ma znaczenia jeśli się źle dowodzi. Niemcy, skupiając się na wzgórzu Saur Mogiła, z którego widok sięga 80 km, zdobyli południowy obszar o który toczą się walki w 4 dni. Ukraińcy walczyli o okolice ponad miesiąc i nie udało im i się osiągnąć sukcesu [s. 28]. 
    5. Poprawienie odporności na zasadzki, co przyda się również w misjach stabilizacyjnych.
    6. Poprawienie zdolności przeciwdziałania artylerii przeciwnika (o ile będzie polityczna decyzja, ostrzał terytorium przeciwnika może spowodować eskalację konfliktu). 
    7. Podnieść gotowość jednostek. Skoro Litwa jest w stanie wystawić 2 batalionowe grupy taktyczne w gotowości 24 godzinnej (2500 ż.), to Polska powinna być w stanie 25 batalionów (30 tys. ż.).
  4. Naciskać NATO by:
    1. znacząco zmieniło proces decyzyjny: decyzja o udzieleniu pomocy nie może trwać kilka miesięcy, a kilka dni,
    2. zgromadziło sprzęt (w dużych ilościach) oraz żołnierzy (w mniejszych, acz znaczących ilościach, w Polsce min. batalion) w Polsce i Krajach Bałtyckich,
    3. Takie widoki powinny stać się możliwe koło polskich sklepów Lidl, fot. defence.gov
    4. zbudowało realne siły szybkiego reagowania (o potencjale większym niż brygada wojsk lądowych jak obecnie NRF, polski batalion pancerny wydaje się być wkładem adekwatnym),
    5. podniosło poziom gotowości struktur dowodzenia w Europie Wschodniej (np. MNC-NE)
    6. odbudowało zdolności niezbędne w klasycznej wojnie (np. pokonywanie szerokich przeszkód rzecznych), w szczególności niezbędne do kontrofensywy - obecnie wydaje się że zdolne do niej są jedynie wojska amerykańskie i brytyjskie (na pewno nie niemieckie),
    7. zmodyfikowało zakres obrony objętej art. 5  - należy usunąć słowo "zbrojny" wobec obecnie możliwych form prowadzenia konfliktów.
    8. powróciło do organizacji wielkich manewrów (przed 1989 NATO ćwiczyło siłami liczącymi nawet do 125 tys. ż., przed 2014 rokiem najwyżej 6 tys., co jest wartością mniejszą nie tylko od Rosji - 22 tys. ż. wojsk lądowych, ale nawet Polski (12,5 tys.), na szczęści widać zrozumienie i postęp w tym zakresie), w tym przemieszczania sił rozmiarów dywizji na obszar Europy Wschodniej (na razie prowadzone są na szczeblu batalionu/pułku).
  5. Wspierać odrębności kulturowe mniejszości narodowych w Rosji.
Przy okazji należy zauważyć, że na Ukrainie, dowództwo operacji antyterrorystycznej zapomniało o teorii Biddle'a, czyli by szerokość korytarza ataku była większa niż suma zasięgów ognia z obu jego stron. Dlatego odcięcie separatystów od granicy okazało się niemożliwe. Ponieważ Ługańsk jest położony zaledwie 25 km od rosyjskiej granicy jest wątpliwe czy w ogóle było możliwe.

Należy również pamiętać, by wojsk sojuszniczych na własnym terytorium nie uważać za gwaranta bezpieczeństwa. W 2008 roku w Gruzji było 500 amerykańskich żołnierzy, a gdy rozpoczął się konflikt z Rosją, natychmiast wyjechali. Obecność amerykańskich żołnierzy nic nie da, jeśli USA nie będą chciały nam pomóc. 

I jeszcze jedno: Analitycy i raporty zastanawiają się nad celem działania Rosji. Moim, i nie tylko, zdaniem, tak w przypadku Ukrainy jak i Gruzji celem było wciągnięcie ich w nierozwiązywalny i niekończący się konflikt uniemożliwiający im wejście do NATO. W przypadku Państwa Bałtyckich czy Polski cel będzie inny.

Powyższe ma znaczenie krótkofalowo. Długofalowo można jednak być optymistą, podobnie jak w zimnej wojnie "Gospodarka, głupcze". Widać to już na Ukrainie.

piątek, 28 lutego 2014

Miny morskie w PMW

Polska Marynarka Wojenna używa obecnie 3 typów min:

Nazwa Historia Rodzaj dług. szer. masa głęb. przewozi okręt proj. 767
OS (okrętowa średnia) zmodyfikowana 08/39 kotwiczna 1290 905 590 100 80
OD (okrętowa duża) zmodyfikowana KB kotwiczna b.d. 875 1065 100 50
MMD-2 polska, prod. od 1985 denna 1815 572 640 50 66

Wszystkie w/w miny mają zapalniki niekontaktowe zapalniki akustyczno-hydrodynamiczne. Jednak inna jest łatwość, w tym odległość wykrycia. Miny denne dużo trudniej wykryć niż kotwiczne, dużo trudniej też je usunąć. Dla min kotwicznych wystarczy przeciąć linę kotwiczną (do czego służą np. trały mechaniczne), a mina wypłynie na powierzchnię, gdzie można ją zniszczyć ogniem działa. Wykrywanie takich min można wykonywać w tempie do 18 km2/h (wykrywanie: prędkość 6 węzłów, zasięg sonaru 1600 m), a niszczenie około 5 km2/h (prędkość 25 w., szerokość 100 m).

Natomiast aby usunąć minę denną można zaś zastosować jedną z 2 metod:
  1. mały obiekt (nurek, pojazd podwodny) podpływa w bezpośrednią jej bliskość i umieszcza tam ładunek wybuchowy, który po chwili jest detonowany niszcząc minę,
  2. samobieżny lub holowany przez trałowiec (o bardzo małym polu akustycznym) trał akustyczny symuluje pole akustyczne, które mina uznaje za okręt do zniszczenia i wybucha. 
Metoda nr 1 jest bardzo czasochłonna (poszukiwanie 2-4 km2/h, niszczenie 0.3 km2/h), a metoda nr 2 mało skuteczna wobec najnowszych programowalnych zapalników mikroprocesorowych. Najskuteczniejsze wydaje się zakłócanie min, ale wymaga ono, by każdy statek/okręt był prowadzony przez trałowiec.
Polskie miny, od lewej OD, MMD i OS. Źródło: www.zoom.mon.gov.pl
Jeśli porównamy używane przez PMW z miną, która nowoczesna była w latach 80-tych, czyli włoską MN103 Manta, to okaże się, że przy dużo mniejszej wadze (220 kg) była skuteczna do głębokości nawet 100 m. I to praktycznie skuteczna: ładunek 2 min Manta wystarczył do wyłączenia z akcji okrętu wojennego (a więc zbudowanego jako odporny na wybuchy podwodne) o wyporności 10 000 t.

Natomiast nowoczesne światowe miny mają cechy, których Manta nie miała, szczególnie:
  • są zbudowane bez użycia materiałów magnetycznych,
  • mają kształty zlewające się z dnem morskim.
I budują je nie tylko najnowocześniejsze gospodarki świata [katalog, 64 MB].

Bułgarska mina denna PDM-250, źródło: bdia-bg.com

Był i w Polsce program budowy nowoczesnej miny morskiej Sikora, ale nie wiele wiadomo o jego efektach czy skutecznym wdrożeniu. Nawet gdyby zakończył się sukcesem, budowano w nim miny do stawiania przez okręty podwodne, które:
  • z racji stawiania przez wyrzutnie torpedowe nie mogą mieć trudnych do wykrycia kształtów;
  • nie będą użyte licznie (okręty z napędem spalinowo-elektrycznym biorą na pokład do 24 min, a takich PMW będzie miała najwyżej 3).

Mina Sikora w trakcie ładowania do wyrzutni ORP Orzeł, źródło: AMW

Natomiast potrzeby PMW można oszacować, porównując do innych Państwa Bałtyckich czy bazując na doświadczeniach Wojny w Iraku, na zdolność postawienia 3000 min, przy czym jednoczesny ładunek okrętów powinien oscylować wokół 1000-1500.

Jednak czy stać Polskę na tyle ? Cena nowoczesnych min jest o rząd wielkości większa (np. 25.000 USD za Mantę) od wciąż używanych min z okresu II wojny światowej. Przy 3000 sztuk daje to około 75 mln USD, tyle co 1 F-16.

A z jakich okrętów można miny stawiać ? W tej chwili okrętami PMW, które mogą postawić najwięcej min są okręty typu 767, ale jak widać ich 5 łącznie może zabrać jednocześnie najwyżej 330 w miarę nowoczesnych min. Nawet wsparte przez trałowce (17 trałowców typu 207 po 6 min i 3 typu 206FM po 12 min) razem są w stanie postawić najwyżej 468. Na szczęście miny do wody można zrzucać z prawie dowolnego statku, byle wysokość miejsca zrzutu nie była wyższa niż 6m nad poziom morza.

Miny OS na ORP Lublin. Widać dlaczego tak mało ich się mieści. Fot. Marcin Purman, 8 FOW
A czy okręty proj. 767 są PMW potrzebne ? Oprócz zadań minowych, mogą też wykonywać transportowe (do 17 sam. ciężarowych lub 9 czołgów średnich). Ale desantów już nie planujemy, a wszystkie 5 okrętów transportowo-minowych typu 767 spędza średnio rocznie 125 dni w morzu. Raczej potrzebny jest 1 większy okręt, zdolny wesprzeć strategiczny transport PKW, a przy okazji mógł pełnić funkcje dowodzenia, szpitala czy zaopatrzeniowca, taki Czernicki+. Ważne jest tylko określenie ilościowe potrzeb w tych obszarach.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

SZ FR i Białorusi w potencjalnym konflikcie z Polską - Siły Powietrzne

Główne wnioski z działań WWS w Wojnie z Osetią odnośnie geograficznej dyslokacji sił powietrznych to:
  • W trakcie Wojny z Osetią samoloty Sił Powietrznych Federacji Rosyjskiej przede wszystkim tylko 40% samolotów działało ze swoich macierzystych lotnisk, reszta została przebazowana z innych, w tym 15% z innych OW.
  • Z jednego lotniska korzystało do 42 samolotów, ale z żadnej z przedwojennych baz nie brało aktywnego udziału więcej niż 2/3 sił.
  • Jednym z wykorzystywanych lotnisk było lotnisko Mozdok, nie używane na co dzień operacyjnie przez SP, aczkolwiek z drugiego blisko położonego o podobnym statusie (w Khankala) nie skorzystano.
  • Su-25 atakowały cele oddalone do 250 km, Su-24M dokonywały ataków na cele odległe o nawet 800 km od bazy, a Tu-22M3 o ponad 1600 km
  • Odległości przebazowań wynosiły maksymalnie dla Su-24M - 1100 km, Su-25 - 750 km, Su-27 - 550 km, należy jednak zauważyć że w czasie ćwiczeń Zapad-2009 Su-25 przebazowano na nieco ponad 1100 km.
  • Śmigłowce operowały z lotnisk przyfrontowych, przy czym ich macierzyste bazy były oddalone o najwyżej 500 km do frontu działań.
Rosyjski Su-25 bombarduje gruzińskie pozycje w czasie wojny w 2008 r., http://www.combatreform.org
 Lotniska na terenie Białorusi znajdują się :
  • w odległości poniżej 50 km od granicy z Polską, w zasięgu polskiej artylerii, w tym rakietowej, co moim zdaniem wprowadzałoby dla nich nieakceptowalny poziom ryzyka by mogły być używane operacyjnie w czasie konfliktu, szczególnie w pierwszej jego fazie - 4 lotniska
  • w odległości 50 do 250 km od granicy z Polską znajduje się 4 lotniska
  • w odległości 250 do 800 km - 13 lotnisk, plus jedno tuż przy granicy z Litwą
Dodatkowo na terenie Rosji jest 10 lotnisk w odległości do 800 km od Polski, nie licząc 4 w Okręgu Kaliningradzkim, jednak oddalonych o mniej niż 60 km od granicy z Polską.

Z powyższego wynika, że lotniska nie powinny być ograniczeniem, już prędzej zasięgi przebazowań. Pomijając MiG-31, przeznaczone do atakowania bombowców, gdyż używane przez nich rakiety mogą razić cele o manewrowości do 3-4 g, w zasięgu wyżej opisanych przebazowań znajdują się bazy:
Su-24 na lotnisku w Czerniahowsku, warfare.be

Podsumowując i wliczając samoloty białoruskie otrzymujemy:
  • 10 MiG-25 (rozpoznawczych)
  • 34 MiG-29SMT
  • 38 MiG-29
  • 42 Su-24M
  • 28 Su-24MR
  • 36 Su-25
  • 111 Su-27
  • 6 Su-30
  • 39 Su-34
  • 10 Su-35
  • 48 Tu-22M3 
Razem 410 samolotów, w tym 200 myśliwskich, 130 bombowych, 36 szturmowych i 38 rozpoznawczych, z około 1360 którymi SP Rosji dysponują obecnie (pomijając przeznaczone do działań strategicznych Tu-160 i Tu-95MS).

Su-27 może wykonać 1,45 misji dziennie, a MiG-29 - 2,65. Przy sprawności 75% polskich F-16 i MiG-29, wymagało by to do wyrównania ilości lotów 3 misji F-16 na dobę. Możliwe jest nawet 7 lotów dziennie, jednak wymaga to 2.5 pilota na samolot. Przy zalecanej przez NATO proporcji 1.5 pilota na samolot polskie siły powietrzne mogłyby wykonywać 100% misji myśliwskich sił powietrznych ZBiR i jeszcze zachować zdolność do wykonania 60 innych misji.Oczywiście pozostaje zwalczanie samolotów szturmowych i bombowych, szczególnie na dużych wysokościach (powyżej 2000 m). Pamiętajmy również, że rosyjscy piloci MiG-29 latają bardzo mało, 40-70 godzin rocznie.

Warto też zwrócić uwagę, że dużo łatwiej o wsparcie NATO w zakresie sił powietrznych niż wojsk lądowych. A i bardzo podstawowa obrona przeciwlotnicza, oparta o rakiety klasy Grom, jest w stanie ograniczyć skuteczność wsparcia lotnictwa do minimum [NTW 3/2016, s. 43].

W 2020 roku WWS mają dysponować 800 samolotami bojowymi. Sugerowany skład obejmuje 50-75 bombowców strategicznych. Przy zachowaniu proporcji można by się spodziewać, że przeciw SP RP możliwe będzie użycie około 300 samolotów. Należy jednak zauważyć, że wzrośnie ich gotowość bojowa (będą nowsze) oraz możliwości (np. porównując Su-34 z Su-24M).

A wsparcie NATO najszybciej właśnie będzie dotyczyło sił powietrznych.

sobota, 30 listopada 2013

SZ FR i Białorusi w potencjalnym konflikcie z Polską - Wojska Lądowe


Liczące formalnie około miliona żołnierzy (de facto 765 tys.) w służbie czynnej Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej są około 7 razy liczniejsze od SZ RP. Bronią jednak kraju o ponad 50 razy większej powierzchni, rozciągającego się równoleżnikowe na około 9000 km.

W wyniku konfliktu zbrojnego w Osetii w 2008 roku, stało się jasne że konflikt zbrojny w Europie jest możliwy do wyobrażenia [1,2], choć będzie raczej lokalny, za to wymagający natychmiastowej reakcji. SZ FR w bezpośredniej bliskości RP i będącej z Rosją w sojuszu Białorusi opisałem już. Pojawia się pytanie na jakie wzmocnienie mogą one liczyć, jeśli ma ono się odbyć w tempie nie pozwalającym na przeprowadzenie przygotowań przez Sojusz Północnoatlantycki, a więc porównywalnym z Wojną w Osetii. Tę część poświęcam wojskom lądowym, drugą zaś przeznaczę na Siły Powietrzne.

Wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet w wojnie w Osetii - AFP
Z opracowań [1] na temat Wojny w Osetii można wyciągnąć następujące wnioski:
  • jednostki oddalone od frontu działań do 200 km weszły do walki z marszu (19. i 42. Dywizja),
  • drogą powietrzną przetransportowano 6 batalionów powietrzno-desantowych i 7 kompanii Specnazu,
  • jeden pułk (20. Dywizji) dotarł na front działań koleją z odległości w linii prostej około 700 km,
  • dwa bataliony dotarły drogą morską,
  • zazwyczaj z danej jednostki wojskowej wzięły udział 2/3 sił,
  • jedyne wsparcie spoza walczącego Południowego Okręgu Wojskowego pochodziło z Centralnego OW (z Samary, batalion 15. brygady był w Abchazji już wcześniej)
Natomiast z doświadczeń ostatnich dużych ćwiczeń wojskowych wynika, że:
Z powyższego wynika, że należy spodziewać się udziału wojsk Zachodniego i Centralnego Okręgu Wojskowego. Jedynymi jednostkami z tych OW, które nie wezmą [s. 60] udziału, są jednostki Floty Północnej (200. brygada strzelców i 61. pułk piechoty morskiej) ochraniające bazy morskie przy granicy z Norwegią. Ryzyko utraty kontroli lotniskowca czy strategicznych okrętów podwodnych jest zbyt wysokie. Do osłony granic z innymi krajami NATO i UE czy utrzymania rezerwy chroniącej Moskwę wydaje się że Rosjanie mogliby użyć zmobilizowanych rezerwistów wyposażonych w sprzęt z baz przechowywania, np. 99. w Twerze, 216. w Pietrozawodsku czy 262. w Boguczarze. Użycie rezerwistów w ofensywie byłoby błędem - w końcu zostało uznane za jedną z przyczyn porażki Gruzji w 2008 roku.

Czy Rosjanie zaryzykowaliby użycia sił Południowego OW dla działań w Polsce ? Gdyby chcieli pozostawić na Kaukazie siły analogiczne do tych, które wzięły udział w wojnie w południowej Osetii, to mogliby skierować na zachodni teatr z jednostek uzbrojonych w czołgi jedynie 17. brygadę strzelców, a już w Osetii korzystali ze wsparcia 15. brygady strzelców z Centralnego OW, która zakładam wraz z całym OW uda się na teatr zachodni. Dlatego uważam, że ten poziom wzmocnienia należy już porównywać na takim samym poziomie prawdopodobieństwa użycia, jak siły wzmocnienia NATO. Choć można się spotkać z opiniami, że w związku ze zmianą rządu w Gruzji na bardziej prorosyjski, Rosja będzie skłonna zaangażować nieco większe siły na kierunku zachodnim. Choć to samo źródło w dużo większym ode mnie stopniu angażuje siły Zachodniego OW na kierunkach od Łotwy po Finlandię, dlatego łącznie uznaję swoje oszacowanie za właściwe. A na Ukrainie nie było to planowane, choć Południowemu OW było dużo bliżej.

Jednostki Wschodniego OW - fot. Denis Mokrushin, Russianplanes.net,
Również wydaje się, że użycie sił Wschodniego OW w Europie będzie ostatecznością [s.23]. Co najwyżej zaangażowane mogą być jednostki specjalne lub lekkie, jak w Czeczenii.

Odnośnie sił powietrzno-desantowych - w Wojnie 2008 roku użyto 10 batalionów. Można założyć, że co najmniej taką rezerwę zachowają Rosjanie poza zachodnim terenem działań.

Uwzględniając powyższe spodziewam się że w ofensywie na Polskę może wziąć udział co najwyżej:
  • 1. Armia (z okolic Moskwy) - dywizja strzelców, dywizja czołgów, 310 czołgów, 185 bwp, 140 BTR, 54 samobieżne haubice 2S19, 36 wyrzutni rakiet niekierowanych BM-21 i 12 wyrzutni rakiet balistycznych Iskander,
  • 20. Armia po 1 brygadzie czołgów, strzelców, artylerii, rakiet, razem 130 czołgów, 140 BMP-2/3, 125 samobieżnych haubic i 18 holowanych, 36 wyrzutnie rakiet niekierowanych BM-21, 8 Uragan i 12 wyrzutni rakiet balistycznych Iskander
  • 6. Armia (z okolic St. Petersburga) - 3 brygady strzelców, po 1 artylerii i rakiet, razem 120 czołgów, 360 MT-LB, 126 samobieżnych haubic (w tym 18 2S19), 54 BM-21, 8 Uragan i 12 wyrzutni rakiet balistycznych Iskander
  • 2. Armia (z okolic Samary) - 3 brygady strzelców, 1 artylerii, 1 rakiet i 1 pułku rakiet, razem 160 czołgów, 120 BMP-2, 240 BTR, 180 samobieżnych haubic (w tym 108 2S19), 54 BM-21, 24 Uragan i 12 Iskander
  • Samodzielne jednostki Zachodniego i Centralnego OW: 
    • 4 brygady specnazu po 25 BTR, 8 BM-21 i 11 lekkich armat D-30,
    • 7. brygada czołgów, z 90 czołgami, 40 BMP, 18 armatami D-30,
    • 27. brygada strzelców z 40 czołgami, 120 BTR i 36 samobieżnymi haubicami 2S1,
    • 79. brygada rakiet niekierowanych z 12 wyrzutniami Smiercz
    • 19. dywizjon artylerii z 12 haubicami samobieżnymi 2S7
    • 112. brygada rakiet z 12 Iskanderami
  • 8 jednostek (pułków/brygad) z Wojsk Powietrzno-Desantowych, każda po nieco ponad 100 BMD-2 i 18 2S9 wsparte 3 pułkami artylerii po 12 D-30 i 18 2S9
  • 10 jednostek (batalionów) sił specjalnego przeznaczenia
Razem z SZ Białorusi (których jednostki mobilizowane z rezerwistów osłaniałyby granicę z Litwą i Łotwą) około 1200 czołgów, 4000 AFVE (w tym 57% piechoty), 2300 jednostek artylerii kalibru ponad 100 mm.

Główne źródło informacji o siłach FR: warfare.be.

piątek, 25 października 2013

Liczebność SZ a ilość pododdziałów

Pod koniec 2011 roku Wojska Lądowe RP mają 27 batalionów piechoty i 11 batalionów czołgów. Z 27 batalionów piechoty 22 to bataliony uzbrojone w bojowe wozy piechoty BWP-1 lub Rosomak. Każdy z tych batalionów, podobnie jak bataliony czołgów, ma w składzie 4 kompanie piechoty [patrz np. NTW 1/2011, s. 13 czy PWL 1/2011, s. 9]. Pozostałe 5 batalionów piechoty (powietrzno-desantowe i kawalerii powietrznej) mają po 3 kompanie piechoty.

Jak dużo żołnierzy powinny liczyć tak ustrukturyzowane wojska lądowe ? Porównajmy je z jakąś zawodową armią, która od czasu zawodowstwa osiągnęła sukces w klasycznym starciu zbrojnym. Do wyboru są właściwie dwie: amerykańska i brytyjska. Ilość informacji na ich temat jest niezmiernie bogata - wybieram brytyjską, gdyż jest mniejsza, a więc ilościowo bardziej zbliżona do polskiej. Łącznie British Army, wliczając rekrutów, liczy pod koniec 2011 roku 110 tys. ż i jest w stanie wystawić 5 batalionów czołgów oraz 36 batalionów piechoty, wszystkie z 3 kompaniami bojowymi. Piechota liczy około 24.600 ż, czyli średnio 680 ż / batalion. Sam zaś batalion piechoty liczy 500 ż. Nie ma dostępnych dokładnych danych dla samych batalionów pancernych, natomiast kawaleria łącznie (z 5 batalionami rozpoznawczymi i 1 chemicznym) liczy 5700 ż. Ponieważ jednak batalion pancerny jest mniej liczny od rozpoznawczego, przyjmijmy 500 ż / batalion. Łącznie główne elementy kinetyczne British Army liczą więc 27 tys. ż., stanowiąc 24.5% wojsk lądowych.

Bojowy wóz piechoty British Army - Warrior

Wg PZ 38/2011 [s. 13-19] batalion Rosomak liczy 760 ż. Gdyby dodać do niego różnicę między średnią ilością żołnierzy piechoty na batalion i wielkością brytyjskiego batalionu (180 ż, to wariant rozumowania ostrożniej powiększający liczbę żołnierzy niż proporcjonalne ich zwiększenie) i pomnożyć przez 22 bataliony (4 kompanijne) otrzymamy 20.7 tys. ż. Do tego należy dodać 5 batalionów lekkich (dla uproszczenia załóżmy wielkości takiej jak brytyjskie, czyli po 500 ż i 680 ż w piechocie średnio), otrzymujemy 24.1 tys. W przypadku batalionów czołgów ze względu na 3 osobowe załogi PT-91 i T-72, małą względem nich liczbę Leopard 2A4 w SZ RP, fakt że 44*4 (liczba załóg czołgów w brytyjskim batalionie) mniej więcej jest równe 58*3 (liczba załóg w ponad 80% polskich batalionów), użyjmy do mnożenia tę samą wielkość co w British Army. W efekcie uzyskujemy 29.6 tys., co sugerowało by wojska lądowe (definiowane szeroko jak w Wielkiej Brytanii, a nie jak w Polsce po stworzeniu IWSZ, ŻW, itp) o łącznej sile 120 tys. ż. Nawet jeśli dodać do nich tylko SP i MW wg stanów etatowych z 2011 roku [NTW 5/2010, s. 18-22] daje to łącznie 145 tys. ż. A przecież wraz z NSR SZ RP mają liczyć 120 tys. ż.

Powyższy wywód ma na celu nie tylko pokazanie, że wiele jednostek nie ma szans na pełen etat w zawodowych SZ RP. Jest punktem wyjścia dla policzenia na jaką ilość pododdziałów bojowych wojska lądowe RP mogą na prawdę liczyć.